Bankructwa firm budowlanych. Zatory płatnicze i zadłużenie w budownictwie coraz większe

2019-06-24 15:07 CzeM
Bankructwo
Autor: thinkstockphotos.com

Notuje się znowu coraz więcej bankructw firm budowlanych. Zjawisko nie ma jeszcze dużej skali, ale tendencja jest wyraźna. Ponadto zmniejsza się liczba firm budowlanych działających na rynku. Problemy mają już nie tylko wykonawcy zaangażowani w budowę dróg, ale również firmy specjalizujące się we wznoszeniu budynków. Sprawdź stan zadłużenia w budownictwie.

Bankructwa firm budowlanych, jak wszystkich firm niezależnie od branży, oznaczają niemożność regulowania swoich bieżących zobowiązań. Do pustych kas firm budowlanych przyczyniają się w dużej mierze zatory płatnicze. Ale nie tylko one są przyczyną problemów. Firmy budowlane schodzą z placów budów. Są to ich decyzje własne lub kroki podejmowane przez inwestorów wobec niemożności realizacji inwestycji po kosztach lub w termonach zgodnych z podpisaną umową. BIK Biuro Informacji Kredytowej szacuje, że zaległości płatnicze w budownictwie w II kwartale 2019 wynoszą 4,9 mld zł. Na koniec roku 2018 była mowa o kwocie 2,4 mld zł. Mimo sporej liczby kontraktów na rynku nastroje w firmach budowlanych nie są optymistyczne, o czym choćby świadczy spadek koniunktury w budownictwie mimo sezonu budowlanego w pełni. 

Zatory płatnicze w budownictwie coraz dłuższe

Na początku roku 2019 (jak podawał BIG InfoMonito), w budownictwie ponad 60% firm miało problemy, których źródłem są zatory płatnicze. W drugim kwartale budownictwo spadło zostało na trzecią pozycję (po handlu i transporcie). To oznacza, że prawie połowa firm budowlanych (48,8%) ma faktury za wykonane roboty budowlane niezapłacone powyżej 60 dni.

Zatory płatnicze
Autor: BIG InfoMonitor Zatory płatnicze w poszczególnych branżach

Bankructwa firm budowlanych nie tylko w infrastrukturze

Tylko w maju 2019, jak podaje Euler Hermes, odnotowano 8 bankructw firm budowlanych. W maju 2018 były tylko 2 takie przypadki, a więc nastąpił wzrost o 300%. Dotychczas w tej grupie były przede wszystkim firmy zaangażowane w budowę infrastruktury drogowej i kolejowej. 

– Do ewidentnych opóźnień i wzrostu kosztów w efekcie zrywania kontraktów, głównie drogowych, doliczyć też trzeba straty, jakie ponoszą przede wszystkim podwykonawcy oraz dostawcy dotychczasowych konsorcjów. Stracą bowiem z powodu zainwestowanych własnych środków finansowych, zatrudnienia ludzi  sprzętu, zamówionych materiałów budowlanych i nie zrealizują zakładanych ani przychodów, ani zysków. Takie sytuacje nie zaskakują w odniesieniu do budownictwa infrastrukturalnego. Zastanawiać jednak musi to, iż druga połowa niewypłacalności w budownictwie dotyczyła firm budownictwa ogólnego – komentuje najnowsze dane Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes odpowiedzialny za ocenę ryzyka.

Pamiętajmy też, że firmy budowlane z kłopotami finansowymi pociągają za sobą dostawców materiałów budowlanych, sprzętu i usług transportowych. 

Bankructwo firmy budowlanej czy niewypłacalność to niezdolność do regulowania swoich zobowiązań na rzecz wierzycieli, co kończy się formalnie upadłością likwidacyjną, układową lub postępowaniem naprawczym. Bankructwo i niewypłacalność prowadzi albo do likwidacji firmy albo do postawienia grubej kreski i rozpoczęcia nowej działalności.  

Rentowność firm budowlanych poprawia się

Firmy budowlane od lat mają bardzo niską rentowność (w roku 2018 rentowność była wręcz na minusie), czyli wykonawcy zarabiają mało w stosunku do skali prowadzonych prac. Łapią się za kolejne zadania żeby pokrywać swoje wcześniejsze zobowiązania i popadają w jeszcze większą pułapkę niewypłacalności i niskiej rentowności. W takiej sytuacji firmy nie są w stanie gromadzić własnych środków, stają się coraz podatne na zagrożenia. Jak podkreślają eksperci z Euler Hermes, od lat analizujący rynek i firmy budowlane pod kątem ubezpieczania i ryzyk należności handlowych, niska rentowność to chroniczna słabość finansowa polskich firm budowlanych, która jest jedną z przyczyn obecnej fali niewypłacalności w budownictwie, obok wzrostu cen materiałów budowlanych i zatrudnienia oraz brakiem ludzi do pracy. Wystarczy, że na górze łańcucha zależności nastąpi zator, zaczyna się efekt domina, dopadając najpierw ostatnie, najsłabsze i najuboższe ogniwa.

Jednak eksperci zauważają pozytywną zmianę. Oferty są lepiej kalkulowane (mają wyższe ceny), co również wpływa na poprawę rentowności firm budowlanych. Niektórzy eksperci twierdzą, że w II kwartale 2019 z pułapów na granicy opłacalności rentowność podniosła się prawie do 4%, czyli w sumie do poziomu który od dawna przypisywany jest budownictwu, przez firmy budowlane uważany za niewystarczający, by móc funkcjonować i rozwijać się.   

GDDKiA odporna na bankructwa firm budowlanych

Firmy budowlane od lat postulują o zawieranie w kontraktach klauzul dotyczących waloryzacji cen kontraktów, gdy niezależna od wykonawcy sytuacja na rynku podraża koszt umowy (np. wzrost cen materiałów budowlanych, cen benzyny i transportu, wzrost kosztów zatrudnienia) zaczyna powodować niewypłacalność. GDDKiA zgodziła się w końcu na waloryzację kontraktów za roboty drogowe, jednak tylko w nowo podpisywanych umowach, w określonych warunkach do określonych kwot. Czyli można oczekiwać jakiejś poprawy na rynku, ale dopiero za jakieś dwa lata. Co do umów już podpisanych, w niektórych z nich zostały zawarte niewielkie narzędzia pomocowe, ale wg firm budowlanych niewystarczające. GDDKiA jest zdania, że nie jej winą są źle oszacowane roboty drogowe, a minister infrastruktury Andrzej Adamczyk na początku marca 2019 wręcz stwierdził, że dopłaty firmom budowlanym powyżej cen zawartych w umowach, mogą zastać uznane za niezgodną z prawem pomoc publiczną, więc takowych nie będzie, jedynie sąd może zdecydować inaczej

Eksperci o bankructwach firm budowlanych

– Płynność finansowa sektora jest niewystarczająca pomimo wspomnianej hossy, z jaką mamy do czynienia pod względem ilości zleceń jak i wartości robót, co jest przyczyną ostrożnego podejścia dostawców materiałów budowlanych, popadających w efekcie w niewypłacalność. O zewnętrznych instytucjach finansujących nie wspomnę – niska rentowność prowadzonych robót budowlanych, zdecydowanie poniżej kosztu pieniądza w praktyce wyklucza posiłkowanie się przez wykonawców kapitałem zewnętrznym, chyba że jest to kapitał od spółki-matki (największe koncerny budowlane) lub pochodzi właśnie od dostawców materiałów i podwykonawców – komentuje Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes odpowiadający za ocenę ryzyka.

Eksperci Euler Hermes uważają, że nic nie zapowiada radykalnych zmian na rynku, bo im większa jest skala inwestycji, tym większe z reguły są problemy z rentownością prowadzących je wykonawców, a więc i skala potencjalnych strat. Największe problemy mają obecnie firmy mniejsze i średnie, wyspecjalizowane w robotach budowlanych, głównie drogowych i kolejowych. Najlepiej radzą sobie firmy nie najmniejsze (są najbardziej elastyczne, szybko schodzą z budowy i znajdują kolejny plac budowy) oraz nie te największe (to najczęściej spółki córki o zdywersyfikowanej działalności ze wsparciem finansowym spółek-matek, z reguły nie słyszy się o problemach tej grupy wykonawców). Wśród mniejszych firm problemy z płynnością finansową są powszechne.

Odwrócony VAT powoduje, że wiele firm budowlanych ma duże problemy z utrzymaniem płynności: muszą kupić towary z VAT i czekają na zwroty, co często wydłuża obrót gotówką do poziomów, które utrudniają normalne regulowanie własnych zobowiązań. Eksperci twierdzą, że mimo poprawy, budownictwo nadal będzie się borykało z problemami bankructwa.

W dobie rosnących cen usług podwykonawczych, kosztów pracy i materiałów, a także odwróconego VAT czy split paymentu należy oczekiwać, że problem z płatnościami w budownictwie będzie narastał.
KRD podaje, że średnie zadłużenie w branży budowlanej wynosi 37,3 tys. zł. Wśród firm budowlanych długi rekordzistów przekraczają 10 mln zł. Największy ma firma z województwa kujawsko-pomorskiego – 11 mln zł długu (97 niezapłaconych faktur wobec 2 wierzycieli). Kolejny rekord długu ma firma z województwa opolskiego – 10, 4 mln zł wobec 4 wierzycieli (dwie firmy wynajmujące maszyny budowlane, salon samochodowy i fundusz sekurytyzacyjny). Trzeci przykład pochodzi z województwa lubelskiego – zadłużenie 9,4 mln zł (159 zobowiązań wobec 6 wierzycieli).

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
Czytaj więcej