Zatory płatnicze w budownictwie na konferencji Muratoraplus

2017-09-14 15:06 CzeM
Dyskusja
Autor: brak danych Od lewej: Ryszard Kowalski, Bohdan Wyżnikiewicz, Małgorzata Walczak-Gomuła, Janusz Komurkiewicz i Paweł Kisiel

Tematem czwartej konferencji, organizowanej przez Muratoraplus w ramach akcji "Chcemy uczciwego budownictwa" były zatory płatnicze, które wyjątkowo dotkliwie nękają firmy budowlane. O genezie i skutkach tego zjawiska, ale również o propozycjach naprawczych bardzo ciekawie wypowiedzieli się eksperci od analiz rynkowych, jak i przedstawiciele firm.

Marek Wielgo
Autor: Magdalena Niezabitowska-Krogulec/MURATOR Konferencję "Zatory płatnicze zmorą budownictwa", czwarte już spotkanie w ramach akcji "Chcemy uczciwego budowncitwa" poprowadził Marek Wielgo, redaktor naczelny Muratoraplus.pl

Zatory płatnicze

– Zatory płatnicze, czyli długie okresy wyczekiwania na płatność za wykonaną usługę, np. roboty budowano-montażowe czy sprzedaż materiałów budowlanych, to nie są przeterminowane należności, a efekt nierzetelności, tym bardziej dotkliwej, że tworzy łańcuch konsekwencji w wielu firmach – podkreślił podczas konferencji Ryszard Kowalski, prezes Związku Pracodawców – Producentów Materiałów dla Budownictwa. W budownictwie zjawisko zatorów płatniczych jest o 1/3 większe niż w przemyśle. Zanotowano jeszcze jedną zależność, im bardziej firma jest powiązana z szarą strefą, tym większe generuje zatory. Firmy nie regulują swoich należności, bo są nierzetelne albo nie mają z czego. Ta pierwsza grupa pozwala sobie na takie praktyki, bo czuje się bezkarna.
– Ale proszę nie liczyć na to, że ustawami da się ten problem uregulować, chociaż przepisy mogą pomóc – mówił Ryszard Kowalski. Dodał, że widzi w rozwiązaniu problemu zatorów dużą rolę dla organizacji branżowych, które powinny wypracować i wdrożyć standardy współpracy. Zaproponował też przyznawanie specjalnych certyfikatów firmom, które terminowo wywiązują się ze swoich zobowiązań. Skoro ci źli są bezkarni, to przynajmniej trzeba chwalić dobre praktyki.

Budownictwo najbardziej dotknięte zatorami płatniczymi

Na uszczelnianie przepisów stawia natomiast Ministerstwo Rozwoju. Część regulacji mających poprawić sytuację na rynku weszła już w czerwcu tego roku, pozostałe zaczną obowiązywać na przełomie 2017/2018 lub od litego 2018. Podczas swojego wystąpienia, Mariusz Haładyj, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, podzielił firmy biorące udział w zatorach płatniczych, na te, które świadomie podejmują ryzyko i te, które tego nie chcą.
– Z naszych analiz wynika, że sektor budowlany rzeczywiście jest najbardziej dotknięty zatorami płatniczymi. Przy tym dodatkowo, zatory w budownictwie generują dwa razy większe koszt niż w przemyśle – wyliczał Mariusz Haładyj. Zaapelował do przedsiębiorców, żeby nie bali się sprawdzać rzetelności swoich partnerów (według wiedzy ministerstwa robi to obecnie tylko 1/4 firm budowlanych) i właśnie w kierunku łatwiejszego dostępu do informacji gospodarczej idą zmiany proponowane przez Ministerstwo Rozwoju, bo lepiej zapobiegać niż leczyć.
Zmienią się zasady działania biur informacji i wywiadowni gospodarczych, będą musiały oferować szersze pakiety informacyjne bezpłatnie, odpłatne będą dane poszerzone, będą diagnozowane źródła niewypłacalności, bo nie wszystkie długi są niebezpieczne. Będzie działać tylko 5 biur informacji gospodarczej (chodzi o to by nie rozpraszać informacji). Jak zapewnił M. Haładyj, Ministerstwo Finansów pracuje już systemem informatycznym, żeby ujednolicić zbieranie i korzystanie z informacji. Przypomniał także o takich narzędziach dochodzenia swoich praw, jak o art. 647 Kodeksu cywilnego o solidarnej odpowiedzialności inwestora wobec podwykonawcy, możliwości zawierania ugody (to pominięcie długiej drogi sądowej) czy pozwy zbiorowe. A generalnie zaleca, by lepiej nie trafiać do rejestru dłużników.

Ryszard Kowalski, Mariusz Haładyj
Autor: Magdalena Niezabitowska-Krogulec/MURATOR Od lewej: Ryszard Kowalski i Mariusz Haładyj

GDDKiA chroni podwykonawców

O zatorach płatniczych najwięcej wiedzą firmy związane z budownictwem drogowym, które wyjątkowo boleśnie odebrały lekcję w roli podwykonwców jeszcze w pierwszej fazie programu budowy dróg. Zastępczyni Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad, Iwona Stępień-Kotlarek potwierdziła, że GDDKiA ma tzw. czarną listę listę nierzetelnych wykonawców, ale jej nie upublicznia, „bo to nie do końca jest czarno-białe” i nie rozwiąże problemu zatorów płatniczych.
– Podwykonawco chroń się sam – zaapelowała do firm budowlanych Iwona Stępień-Kotlarek, chociaż wie, że to może być dla zdeterminowanych firm trudne i będą się godzić na dyktat generalnych wykonawców, z których wielu zbiera od podwykonawców haracz. Tłumaczyła, na jakie elementy zwracać uwagę i nie odpuszczać w zawieranych umowach, zresztą GDDKiA stworzyła katalogi klauzul zakazanych i wymaganych, jest też instrukcja dla podwykonawców, ze wszystkimi prawami przysługującymi podwykonawcom.

Iwona Stępień-Kotlarek, GDDKiA
Autor: Magdalena Niezabitowska-Krogulec W czasie naszej ubiegłorocznej konferencji poświęconej zatorom płatniczym wiceszefowa GDDKiA Iwona Stępień-Kotlarek mówiła o ochronie podwykonawców na kontraktach drogowych. Oto jej prezentacja.

Wystąpienie wiceszefowej GDDKiA uzupełnił Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury i budownictwa, który wraz z ministrem Andrzejem Adamczykiem i podsekretarzem stanu Tomaszem Żuchowskim, wspierają od początku naszą akcję „Chcemy uczciwego budownictwa”.
– Liczby wyraźnie pokazują, jak zmienia się skala zjawiska nierzetelnych wykonawców. W ramach poprzedniej perspektywy finansowej, w latach 2007-2013 zanotowaliśmy 4132 zgłoszenia o wypłatę należnego wynagrodzenia na kwotę 2,7 mld zł, z których pozytywnie zaopiniowano 2725 wniosków na kwotę 1mld 432 mln zł. Natomiast w obecnej perspektywie 2014-2020, przy robotach zrealizowanych na 14 mld zł i 88 kontraktach w realizacji, takich wniosków o otrzymaliśmy 164 na kwotę 98 mln, z czego wypłaciliśmy 2,8 mln.
Przy okazji wiceminister zapowiedział, że w wytycznych dla GDDKiA jest m.in. stanowcze badanie rażąco niskich cen ofertowych, ma być określany próg, poniżej którego nie da się zrealizować uczciwie zadania. Są jeszcze problemy z firmami, które nie mają w Polsce własnego potencjału.

Jerzy Szmit
Autor: brak danych Jerzy Szmit

Budownictwo zadłużone na ponad 2 mld zł

Ciekawe dane przytoczył Maciej Kałużniak, ekspert ds. zarządzania należnościami z Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Otóż, 52% firm płaci swoje należności zawsze, 4% nigdy nie płaci w terminie. Zatory płatnicze rosną. W roku 2015 wyliczono ich kwotę na 1,02 mld zł, w 2016 – 1,49 mld, w połowie roku 2017 była to już kwota 2,21 mld zł. Do rejestru dłużników wpisanych jest 61 tys. firm z sektora budowlanego, średnie zadłużenie wynosi 36 tys. zł. Natomiast czterech rekordzistów mają odpowiednio następujące zadłużenia: 11 mln, 10,5 mln, 10 mln i 9,8 mln zł.
– Jeżeli będą płatności gotówkowe nie będzie zatorów, ale trudno wyobrazić sobie takie rozliczenia w sektorze budowlanym – powiedział Maciej Kałużniak. Dodał, że dopóki będą „w obrocie” faktury z odroczonym terminem płatności będą zatory. Dołączył się do apelu o wnikliwe weryfikowanie kontrahenta, również w obszarze powiązań kapitałowo-osobowych (np. dane w KRS).

Szara strefa

– W Polsce zdiagnozowano aż 17 mafii gospodarczych, w tym w budownictwie – poinformował Kamil Wyszkowski, dyrektor generalny UN Global Compact Poland. Organizacja ta, w ramach Koalicji na rzecz przeciwdziałania szarej strefie w Polsce (w której są również m.in. ministerstwa Rozwoju, Sprawiedliwości, Finansów, NIK) bada poszczególne branże. Są już dobrze rozpracowane branże paliwowa, spirytusowa, tytoniowa, gastronomiczna i hazard. Nadszedł też czas na zdiagnozowanie budownictwa, trwają przygotowania do tego przedsięwzięcia.
UN Global Compact Poland oszacowała, że zakres szarej strefy w Polsce to 12,4% PKB co przekłada się na kwotę 50-60 mld zł. W tym branża budowlana ma swój udział rzędu 2,6% PKB i 18% w nielegalnym zatrudnieniu. Opracowywane przez organizację raporty o szarej strefie są pomocną bazą do przeciwdziałania takim praktykom, służą uszczelnianiu przepisów.
– Jak dotychczas z szarą strefą w Polsce sobie nie radzimy, ale w porównaniu z innymi krajami jesteśmy w środku stawki. Na przykład we Włoszech jest to wskaźnik 17% a w Danii 7-10% – raczej nie pocieszył uczestników konferencji Kamil Wyszkowski.
Szara strefa w Polsce - prezentacja

Maciej Kałużniak i Kamil Wyszkowski
Autor: brak danych Maciej Kałużniak i Kamil Wyszkowski

Odwrócony VAT popsuł rynek

O mechanizmie tzw. odwróconego podatku VAT i jego wpływie na kondycję finansową firm z sektora budowlanego mówił Rafał Bałdys, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
- Firmy nie miałyby takich problemów finansowych, gdyby zostały uprzedzone, że powinny przygotować się do nowego systemu – stwierdził. A chodzi o to, że nie są dotrzymywane terminy zwrotu VAT i firmy bez odpowiedniego zabezpieczenia środków natychmiast tracą płynność finansową na wszystkich frontach. Wyliczenia PZPB są takie, że przed przystąpieniem do kontraktu, firmy powinny zgromadzić ekstra środki na kwotę wysokości zwrotu potencjalnego podatku VAT na okres dwóch miesięcy. Ponadto termin zwrotu tego podatku w terminie 60 dni jest tylko teoretyczny, czasami trwa to tyle, że firma zdąży upaść. Trzeba też liczyć się z tym, że wzrosną ceny ofertowe (będą uwzględniać właśnie dodatkowo koszty VAT), co ograniczy zakres inwestycji i komercyjnych i publicznych.
Konsekwencje wprowadzenia odwróconego VATu - prezentacja 

Modrzejewski, Walczak, Bałdys
Autor: brak danych Od lewej: Michał Modrzejewski, Małgorzata Walczak-Gomuła i Rafał Bałdys

Wzrost upadłości firm budowlanych

Sytuacja w budownictwie jest taka, że wzrost będzie mniejszy niż się tego wszyscy spodziewają, zabraknie tortu do podziału dla wszystkich. To prognoza Euler Hermes, którą uczestnikom konferencji przekazał Michał Modrzejewski, dyrektor działu analiz branżowych.
- Przepisy usiłują uszczelniać rynek, ale efekt tego jest taki, że następuje wzmocnienie firm dużych z dużym kapitałem oraz firm mikro, w przypadku których jest ustawowo 14 dni na zapłacenie faktury. A co ze średnimi, dla których nie przewidziano żadnego rozwiązania? Wszystkie przepisy, które mają chronić małe i średnie firmy, są tak naprawdę barierą wejścia na ten rynek, zyskują tylko duże – twierdzi Michał Modrzejewski. Ponadto przewiduje dalsze ograniczenie inwestycji samorządowych, bo w 90% przetargach występują wyższe ceny niż samorządy mogą wydać, chociaż są one lepiej przygotowane do wydawania pieniędzy z programów pomocowych niż instytucje państwowe. Z danych Euler Hermes wynika, że tak jak w roku 2016 zanotowano 504 upadłości, tak w tym roku za osiem miesięcy jest to już liczba 601. Tak zwane trudne długi w hurtowniach budowlanych osiągnęły już poziom 109 mln zł należności.

ASM zbadał zatory płatnicze

Wyniki badania pt. „Zatory i podatki a rynek wykonawstwa budowlanego w Polsce” zaprezentowała zebranym Małgorzata Walczak-Gomuła, prezes ASM Centrum Badań i Analiz Rynku. Badanie zostało przeprowadzone na próbie wykonawców zajmujących się pracami związanymi z montażem systemów rynnowych, pokryć dachowych oraz okien dachowych. Jako przyczyny opóźnień w płatnościach ankietowani wskazali: nieuczciwość inwestorów (23,2%)zła wola inwestorów (18,1%), brak płynności finansowej inwestorów17,4% oraz to, że firmy/inwestorzy sami mają problemy (12,3%). Na kolejnych miejscach (poniżej 10%) znalazły się jeszcze m.in. opóźnienia w uzyskiwaniu kredytów, przekroczenie założonych kosztów oraz poczucie bezkarności. Niemal 70% badanych uważa, że za zatory płatnicze odpowiedzialne jest złe prawo. Zachęcamy do analizy całej prezentacji ASM, są w niej jeszcze pytania o opinię w sprawie 8% podatku VAT dla budownictwa, o który postulują niektóre branżowe środowiska.

Budownictwo samo sobie pomoże?

Konferencję zwieńczyła dyskusja pod hasłem: Jak wspomagać budownictwo, żeby równocześnie mu nie szkodzić? Wzięli w niej udział: Bohdan Wyżnikiewicz – prezes Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych (IPAG), Janusz Komurkiewicz – prezes Związku Polskie Okna i Drzwi, Paweł Kisiel – wiceprezes firmy Atlas, oraz poznani już z wcześniejszych wystąpień Małgorzata Walczak-Gomuła i Ryszard Kowalski.

- Z lekkim przerażeniem wysłuchałem wystąpień podczas konferencji, bo odnoszę wrażenie że legislacja rządzi, a branża budowlana miota się od ściany do ściany. Budownictwo musi sobie samo pomóc – rozpoczął B. Wyżnikiewicz. Zwrócił uwagę, że na ciasnym rynku jest za dużo podmiotów, szczególnie tych małych i konieczna jest konsolidacja. Dane są takie, że na 235 tys. zarejestrowanych firm o profilu budowlanych, co ósma jest z grupy mikro, a co 25. z zatrudnieniem powyżej 250 osób.

Janusz Komurkiewicz zauważył, że chociaż Polska stolarką okienną stoi, to połowa produkcji jest kierowana na eksport bo „wymiana okien w kraju leży”, brak zachęcających do podejmowania takich decyzji ulg termomodernizacyjnych. Skończył się rynek inwestorów, których stać było na takie przedsięwzięcie, pozostałych najzwyczajniej na to nie stać. Przyznał, że przydałoby się wsparcie państwowe dla rozwoju branż, na które warto postawić.

- Najlepiej, żeby politycy nie przeszkadzali przedsiębiorcom. Mamy świetnych fachowców, którzy znakomicie przeprowadzili swoje firmy przez transformację, poradzą sobie i teraz – uważa Paweł Kisiel. Jest zdania, że nie dokonano analizy największych problemów budownictwa, czego efektem są „kosmetyczne poprawki”.

Małgorzata Walczak-Gomuła przypomniała o obciążeniach pracodawców związanych z zatrudnieniem, już tylko tu zdjęcie z nich części zobowiązań poprawiłoby sytuację na rynku. Padały jeszcze takie hasła jak: uwolnić budownictwo od państwa, to nie państwo nakręca koniunkturę a rynek, jakakolwiek ulga jako panaceum na wszystko to nieporozumienie, nie ma nadzoru nad tym, co się dzieje w hurtowniach budowlanych, elementy bodźcowe pojawiają się dopiero wtedy, gdy w budownictwie zaczyna się kryzys...

Dyskusja, w wielu już wątkach rozgorzała na dobre, gdy włączyli się do niej uczestnicy z sali, czego tą skromną relacją w pełni oddać się nie da...

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
Czytaj więcej