Koniunktura w budownictwie w grudniu spadła o kolejne punkty

2019-12-31 9:30 Monika Czechowska
Autostrada A1 w budowie, okolice Częstochowy
Autor: GDDKiA Okolice Częstochowy i budowa autostrady A1 w połowie listopada 2019

Koniunktura budownictwie, zgodnie z naszymi przewidywaniami, w grudniu spadła o kolejne punkty poniżej zera. To tylko potwierdza, że w opiniach szefów firm budowlanych sytuacja pogarsza się z miesiąca na miesiąc. Eksperci co prawda twierdzą, że rok 2020 będzie jeszcze w budownictwie nie taki zły, przynajmniej w odniesieniu do oficjalnych wskaźników, jednak spowolnienie dynamiki wzrostów jest już wyraźne i nieuniknione.

W tym roku najwyższy wskaźnik koniunktury w budownictwie odnotowano w kwietniu (+8,9) i od tamtego czasu koniunktura spada. Firmy budowlane jednak chyba mniej martwią się o przyszłe zamówienia, jak o warunki realizacji inwestycji, na które zostały podpisane już umowy. Wiele firm przestało liczyć na interwencję państwa w sprawie waloryzacji umów i zamierza walczyć w sądach o wynagrodzenia kompensujące m.in. podwyżkę cen materiałów budowlanych. W ostatnim czasie pojawiły się także nowe nakazy prawne, które firmom budowlanym, według ich opinii, utrudnią działalność. Chodzi m.in o płatności w systemie split payment (mechanizm podzielonej płatności - MPP) czy podwyższenie płacy minimalnej w roku 2020.

W grudniu 2019 wskaźnik koniunktury w budownictwie wyliczany przez GUS wyniósł minus 4,6 (dla porównania w grudniu 2018 było to minus 2,8). To po listopadzie drugi miesiąc z koniunkturą poniżej zera, w którym osiągnęła poziom minus 1,9. Zazwyczaj początek roku charakteryzuje się wyraźną poprawą budowlanej koniunktury, co powinien potwierdzić już styczeń. W grudniu o wartości wskaźnika koniunktury w budownictwie zadecydowało 10,3% optymistycznych i 14,9% pesymistycznych opinii co do sytuacji firm budowlanych (miesiąc wcześniej było to odpowiednio 11,6% i 13,4%), a zatem wciąż ubywa optymistów na rzecz pesymistów. Przypomnijmy jeszcze wskaźniki koniunktury z poprzednich miesięcy: 0,7 październik, 3,2 wrzesień, 5,6 sierpień, 6,2 lipiec, 7,8 czerwiec, 7,7 maj, 8,9 kwiecień, 7,3 marzec, 4,9 luty i 2,7 styczeń.

Przewidywania firm budowlanych dotyczące portfela zamówień, produkcji budowlano-montażowej oraz sytuacji finansowej są bardziej negatywne niż te formułowane w październiku. Według wstępnych danych produkcja budowlano-montażowa (w cenach stałych) zrealizowana przez firmy budowlane o liczbie pracujących powyżej 9 osób w listopadzie była niższa o 4,7% w porównaniu z analogicznym okresem 2018 roku oraz o 0,4% w stosunku do października 2019 (przed rokiem wzrosty odpowiednio – o 17,0% i 0,3%).

Niestety, firmy budowlane i powiązane z budownictwem sygnalizują stały wzrost w opóźnieniach płatności za wykonane roboty budowlane. Szefowie firm budowlanych przewidują większy spadek zatrudnienia niż to przewidywali w październiku. Są też przewidywania, że w najbliższych trzech miesiącach ceny robót budowlano-montażowych będą nadal rosły.  

Ponieważ koniunktura w budownictwie za naszymi granicami ma się w miarę dobrze (chociaż we wszystkich krajach UE gospodarka również hamuje), wciąż wiele firm budowlanych szuka tam zleceń. W listopadzie  2019 deklaruje to 33,3% (miesiąc wcześniej 34%), przed rokiem było to 31,2%.

Niepokoją też doniesienia, że nawet te największe firmy budowlane o stabilnej sytuacji finansowej zaczynają mieć kłopoty na swoich budowach (np. Budimex, Mosty Łódź, Strabag, Energopol Szczecin, Unibep, Planeta, Rubau Polska – to firmy wymienione przez "Dziennik Gazetę Prawną"), które z powodu odmowy waloryzacji kontraktów na roboty drogowe przez GDDKiA (lub PLK dla inwestycji kolejowych) zaczynają realizować inwestycje po kosztach lub nawet zaczynają dokładać do kwot umownych. Dotychczas nie przyniosły żadnych rezultatów negocjacje z Ministerstwem Infrastruktury, by waloryzować podpisane wcześniej umowy na roboty drogowe (lub kolejowe), bo znacznie zmieniło się otoczenie cenowe w stosunku do koszyka wg którego szacowane były oferty. Są to czynniki na które wykonawcy nie mają wpływu stąd domagają się urealnienia kontraktów. Stąd firmy budowlane (również te wymienione wyżej) decydują się na drogę sądową w sprawie waloryzacji. Dla inwestorów (najczęściej reprezentowani przez urzędników państwowych) to asekuracyjna sytuacja, bo wówczas to sądy a nie oni podejmują decyzje. Tylko że sprawy w sądach ciągnąć się mogą nawet latami, a do tego czasu zbankrutuje firma i zawali się harmonogram inwestycji.    

Wykres poniżej pokazuje wskaźniki koniunktury w budownictwie od roku 2009, na którym wyraźnie widać, że od kilku lat firmy budowlane zachowują umiarkowany optymizm co do rynku budowlanego, chociaż obiektywna sytuacja nie jest taka zła.  

koniunktura w budownictwie 2019
Autor: GUS Ogólny klimat koniunktury w budownictwie, grudzień 2019

Wzrostowi koniunktury nie pomagają niezłe wyniki w produkcji budowlano-montażowej, której jak wskazano wyżej wyraźnie spada dynamika wzrostu.

W sektorze infrastruktury firmy specjalizujące się w robotach drogowych walczą z GDDKiA o waloryzację kontraktów, o na razie, i w określonych sytuacjach mają zagwarantowane nowo podpisywane umowy na roboty budowlane, inwestycje w trakcie realizacji są pozbawione takiej możliwości, przynajmniej w zakresie, w jakim by tego oczekiwały firmy budowlane z kłopotami finansowymi.

Komentarz Leszka Gołąbieckiego, prezesa Unibep SA
Leszek Gołąbiecki, prezes Unibep

Autor: Unibep

Od kilku kwartałów utrzymuje się bardzo dobra koniunktura na usługi budowlane. Wynika ona m.in. z dużej liczby przetargów w segmencie infrastruktury, jak i sporej liczby inwestycji deweloperskich i przemysłowych. Branża budowlana przeżywa boom, co niestety przekłada się na kilkudziesięcioprocentowe wzrosty cen materiałów budowlanych i usług podwykonawczych. Biorąc pod uwagę bieżącą sytuację na rynku budowlanym i prognozy dotyczące branży, trzeba być nie lada optymistą, by w najbliższym czasie przewidywać spadek cen materiałów i usług. Pozostają one pod wpływem wysokiego popytu na usługi budowlane, a także istotnych ograniczeń ze strony transportu kolejowego. Wydaje się jednak, że ceny nie będą rosły już tak szybko jak w ciągu ostatnich osiemnastu miesięcy. Największym problemem nie są jednak rosnące ceny usług i materiałów budowlanych, tylko brak rąk do pracy. Wielu naszych pracowników coraz częściej wyjeżdża z kraju, a cudzoziemcy wolą pracować na Zachodzie niż na polskich budowach. Dostępność wykwalifikowanej kadry bez wątpienia będzie kluczowym wyzwaniem dla branży w najbliższych latach.
(Komentarz pochodzi z najnowszego raportu "Sytuacja finansowa PRZEDSIĘBIORSTW BUDOWLANYCH. Boom trwa, ryzyko nie maleje", opracowanego przez Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor, partnerem raportu jest Polski Związek Pracodawców Budownictwa").

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
Czytaj więcej