Spis treści
Kierowców na A2 czekają zmiany w opłatach. Nie wszyscy zapłacą tyle samo
Od 11 września 2026 roku kierowcy podróżujący koncesyjnym odcinkiem autostrady A2 między Nowym Tomyślem a Koninem zapłacą więcej, jeśli zdecydują się na manualną formę płatności. Spółka Autostrada Wielkopolska S.A., zarządca trasy, wprowadza nowy cennik, który jednocześnie premiuje użytkowników zautomatyzowanego systemu poboru opłat.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) podkreśla, że choć nie ma narzędzi prawnych do blokowania decyzji koncesjonariusza, to konsekwentnie stoi na stanowisku, że polityka cenowa powinna uwzględniać szerszy kontekst, w tym obciążenie dróg lokalnych.
Polecamy: Prawie 60 mld zł w nowe drogi. Tak zmieni się logistyczna mapa Polski
Podwyżki dla płacących manualnie, rabaty dla korzystających z videotollingu
Kierowcy płacący gotówką lub kartą na bramkach muszą liczyć się ze wzrostem stawek na każdym z trzech Punktów Poboru Opłat (PPO) na odcinkach Nowy Tomyśl – Poznań, Poznań – Września i Września – Konin. W zależności od kategorii pojazdu opłata wzrośnie o kwotę od 1 do 10 zł.
Jednocześnie Autostrada Wielkopolska wprowadza system rabatowy dla pojazdów korzystających z videotollingu, czyli automatycznego systemu rozpoznawania tablic rejestracyjnych. Promocyjne stawki będą obowiązywać na dwóch odcinkach: Poznań – Września oraz Września – Konin (bramki w Nagradowicach i Lądku). Zniżki wyniosą od 1 zł dla motocykli do 5 zł dla pojazdów wieloosiowych.
GDDKiA ostrzega przed przeniesieniem ruchu na drogi lokalne
Uprawnienie koncesjonariusza do zmiany stawek za przejazd wynika bezpośrednio z umowy koncesyjnej podpisanej w 1997 roku. GDDKiA przyznaje, że nie ma realnych możliwości wpływania na te decyzje, o ile są one zgodne z zapisami umowy. Mimo to, urząd publicznie wyraża swoje obawy dotyczące skutków podwyżek.
Zdaniem GDDKiA, wyższe opłaty mogą skłonić część kierowców do omijania płatnego odcinka A2 i korzystania z dróg alternatywnych. Taka sytuacja prowadzi do zwiększenia natężenia ruchu na drogach lokalnych, które już dziś są mocno obciążone. Zjawisko to potwierdziły wyniki Generalnego Pomiaru Ruchu przeprowadzonego w ubiegłym roku.
Przeniesienie ruchu z autostrady na drogi niższej kategorii jest nie tylko sprzeczne z rolą, jaką drogi szybkiego ruchu pełnią w systemie transportowym kraju, ale także wiąże się ze spadkiem poziomu bezpieczeństwa zarówno kierowców, jak i mieszkańców miejscowości położonych przy trasach alternatywnych.
Polecamy: Szwedzki gigant lokuje miliardy w polskie magazyny. To dopiero początek wielkich inwestycji
Zobacz też: Słynne "fale Dunaju" na autostradzie A1. Zdjęcia.
Większość państwowych autostrad pozostaje bezpłatna dla aut osobowych
Sieć dróg szybkiego ruchu w Polsce liczy obecnie ponad 5585 km, z czego 1950 km to autostrady. Na odcinkach zarządzanych przez GDDKiA przejazd dla samochodów osobowych o masie do 3,5 tony oraz motocykli jest bezpłatny.
W zarządzie koncesjonariuszy, oprócz 255-kilometrowego odcinka A2, znajdują się jeszcze dwie trasy. Pierwszą jest 152-kilometrowy odcinek A1 od Gdańska do Torunia (Gdańsk Transport Company), a drugą 61-kilometrowy odcinek A4 z Katowic do Krakowa (Stalexport Autostrada Małopolska).
Warto zaznaczyć, że dla ostatniego z wymienionych odcinków umowa koncesyjna wygaśnie w marcu 2027 roku. W efekcie opłaty dla kierowców motocykli i samochodów osobowych zostaną tam zniesione.
Artykuł powstał przy wsparciu AI