Inwestowanie 2022 - podwyżki stóp procentowych i inflacja nie sprzyjają inwestycjom w Polsce

2022-04-01 14:18
Inwestowanie 2022
Autor: Getty Images Mniejsze wolumeny handlu zagranicznego, galopująca inflacja i rosnąca niepewność zniechęca do inwestowania

Inwestowanie w 2022 roku coraz mniej się opłaca. Rosnąca niepewność związana z wojną w Ukrainie zniechęca do inwestycji zarówno firmy, jak i konsumentów. Do tego dochodzą zakłócenia w handlu zagranicznym, inflacja i drożejące szybko surowce, które ją napędzają. Sytuacja zdecydowanie nie sprzyja również inwestycjom budowlanym. Branża jednak nie poddaje się kryzysowi, ale okoliczności nie napawają optymizmem.

Spis treści

  1. Inwestowanie 2022 - co nas czeka?
  2. Wojna w Ukrainie - wpływ na gospodarkę
  3. Inwestowanie 2022 a rosnąca inflacja
  4. Inwestowanie 2022 a wzrosty stóp procentowych
  5. Wysokie ceny surowców energetycznych nie pomagają inwestorom
  6. Drożyzna i brak ludzi to kłopoty podażowe i wydłużone inwestycje
  7. Inwestowanie 2022 - prognozy

Inwestowanie 2022 - co nas czeka?

W opublikowanej niedawno analizie bank BNP Paribas prognozuje, że dynamika wzrostu gospodarczego w Polsce może być w tym roku niższa o około 1 pkt proc. i wyniesie 3,5%. Ta prognoza jest jednak obarczona dużym ryzykiem ze względu na wysoką niepewność co do ekonomicznych skutków wojny w Ukrainie. Jeżeli w jej wyniku znacząco osłabnie aktywność w strefie euro, wzrost gospodarczy w Polsce może okazać się w tym roku nawet niższy. Jednocześnie wzrost cen surowców, słabszy kurs walutowy i zaburzenia w łańcuchach dostaw będą dodatkowo podsycać i tak wysoką inflację.

Wojna w Ukrainie - wpływ na gospodarkę

Wojna w Ukrainie niewątpliwie przełoży się na naszą gospodarkę, ale też na gospodarki innych krajów naszego regionu i wszystkie gospodarki europejskie. Czeka nas okres wyższej inflacji i słabszego wzrostu. Prawdopodobnie będzie on wynikał zarówno z mniejszych wolumenów handlu zagranicznego, jak i rosnącej niepewności, która zniechęca do inwestycji przede wszystkim sektor prywatny, gospodarstwa domowe, ale i firmy – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Michał Dybuła, dyrektor Biura Analiz Ekonomicznych i Sektorowych, główny ekonomista BNP Paribas Bank Polska.

Czytaj też:

Inwestowanie 2022 a rosnąca inflacja

W 2022 czeka nas okres wyższej inflacji. Tym bardziej, że wszystkie kraje naszego regionu wchodziły w ten rok w zasadzie z pełnym wykorzystaniem mocy produkcyjnych, a to oznacza, że presja inflacyjna będzie utrzymywać się na wysokim poziomie. Niezależnie od działań podejmowanych przez rząd, choćby w postaci tarcz antyinflacyjnych, inflacja w marcu 2022 wyniosła 10,9% i pewnie niespecjalnie szybko będzie spadać, a wciąż może rosnąć.

Czytaj też:

Wzrost inflacji dotyczy to nie tylko Polski, ale także Węgier czy Czech. A to oznacza, że cykle podwyżek stóp procentowych, które rozpoczęły się w naszym regionie w ubiegłym roku, będą kontynuowane przynajmniej przez najbliższe trz do sześciu miesięcy – zapowiada ekonomista Michał Dybuła.

Inwestowanie 2022 a wzrosty stóp procentowych

Eksperci banku BNP Paribas prognozują, że Rada Polityki Pieniężnej w nadchodzącą środę (06.04) podniesie stopę referencyjną NBP jeszcze przynajmniej o 150 pkt do 5%, przy czym ryzyko dla tej prognozy jest skierowane raczej ku górze. Kontynuacja podwyżek stóp procentowych – w połączeniu z dużą dozą niepewności i wysoką inflacją – będzie jednak kolejnym czynnikiem, który może w tym roku zniechęcić firmy do inwestowania.

Czytaj też:

Spadek czy też wolniejsze tempo inwestycji w Polsce będzie pokłosiem dwóch rzeczy. Po pierwsze, wzrostu niepewności. Po drugie, wyższych stóp procentowych, bo bank centralny skupił się na walce z inflacją – i słusznie, ale to oznacza, że koszt pieniądza będzie rósł również w kolejnych miesiącach. A wyższe oprocentowanie nie sprzyja inwestycjom. Poza tym trudniej inwestuje się w kraju graniczącym z państwem, w którym toczy się wojna – mówi Michał Dybuła. – To też może mieć wpływ na preferencje konsumentów i ich skłonność do wydawania pieniędzy. Niepewność, która jest związana z wojną, zwykle nie przekłada się na ten aspekt pozytywnie.

Wysokie ceny surowców energetycznych nie pomagają inwestorom

Jednym z ważniejszych czynników uderzających w polską gospodarkę będą w nadchodzących miesiącach wysokie ceny surowców energetycznych, jak i ewentualne trudności w ich pozyskaniu. Ich wpływ będzie nie tylko bezpośredni, ale i pośredni – poprzez niższą aktywność gospodarczą w Unii Europejskiej, która jest dla Polski najważniejszym partnerem handlowym, odpowiadającym za około 75 proc. rodzimego eksportu.

Wpływ drożejących surowców – zwłaszcza ropy naftowej, która już spowodowała znaczący wzrost cen paliw na stacjach benzynowych – odczuli już też konsumenci. Wzrosty cen energii i innych surowców bezpośrednio zmniejszą siłę nabywczą naszych nominalnych dochodów – dodaje ekspert.

Czytaj też:

Drożyzna i brak ludzi to kłopoty podażowe i wydłużone inwestycje

Spadek siły nabywczej gospodarstw domowych i niechęć konsumentów do ponoszenia wydatków na dobra trwałe mogą się okazać w nadchodzących miesiącach kolejnymi czynnikami, które będą powodować obniżenie tempa wzrostu polskiego PKB. Wydatki konsumpcyjne może jednak napędzać napływ uchodźców z Ukrainy, których – według ostatnich danych Straży Granicznej – do Polski przyjechało już 2,34 mln. To będzie także oddziaływać na polski rynek pracy i może się okazać wsparciem dla polskich przedsiębiorstw, borykających się ze znalezieniem pracowników.

Z drugiej strony ponad 200 tys. Ukraińców opuściło Polskę, żeby walczyć o swój kraj. To są głównie pracownicy zatrudnieni w branżach takich jak budownictwo, transport czy logistyka. Stosunkowo łatwo wyliczyć, że jeśli mamy 10% mniej kierowców, to prawdopodobnie przewieziemy 10% mniej towarów albo czas dostaw wydłuży nam się o 10%. Tak więc to będzie mieć bezpośredni wpływ zarówno na branżę transportową, jak i na wszystkie inne branże uzależnione od transportu albo te, które przewożą dużo produktów, półproduktów i wyrobów gotowych. Z podobną sytuacją będziemy mieć też do czynienia w budownictwie. Brak pracowników będzie powodować kłopoty podażowe i wydłużać okres budów – mówi główny ekonomista banku BNP Paribas.

Czytaj też:

Inwestowanie 2022 - prognozy

Według analityków wpływ na polską gospodarkę wynikający z ograniczenia eksportu do Ukrainy i Rosji będzie jednak raczej umiarkowany. Wynika to z faktu, że udział każdego z tych krajów w polskiej sprzedaży zagranicznej nie jest zbyt wysoki i w ubiegłym roku oscylował w granicach 2–3%. Większym problemem mogą się za to okazać zerwane łańcuchy dostaw i zaburzenia w imporcie.

Źródło: Michał Dybuła, dyrektor Biura Analiz Ekonomicznych i Sektorowych, główny ekonomista BNP Paribas Bank Polska, Nweseria

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Czytaj więcej