Co dalej z przebudową linii Ełk - Białystok? Jest stanowisko Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa

2026-02-23 11:03

Przetarg na modernizację linii kolejowej Ełk - Białystok obnażył bolączki polskiego systemu zamówień publicznych. Walka o miliardowe kontrakty infrastrukturalne prawie doprowadziła do paraliżu Krajowej Izby Odwoławczej i podważyła zaufanie do wykonawców. Polski Związek Pracodawców Budownictwa zabrał głos w głośnej dyskusji i sporze prawnym, w których znalazły się jego firmy członkowskie. Co dalej z wartą około 5 mld zł rozbudową i modernizacją linii Ełk - Białystok?

Budowa kolei

i

Autor: DSCimage/ Getty Images
Tunel średnicowy w Łodzi

Bitwa o Ełk - Białystok, czyli zasady kontra cena

Przypomnijmy. Spór między budowlanymi gigantami dotyczy największego kolejowego przetargu, jaki dotąd rozstrzygały PKP Polskie Linie Kolejowe. Wart około 5 miliardów złotych (jak początkowo szacowano) kontrakt na modernizację 100-km linii kolejowej Ełk - Białystok stał się areną zaciętego sporu prawnego.

Krajowa Izba Odwoławcza wydała wyrok, który unieważnił wybór najkorzystniejszej cenowo oferty konsorcjum Mirbudu i Torpolu, otwierając drogę do wyboru innej oferty. Decyzja KIO, podjęta 19 stycznia 2026 roku, na skutek odwołania Budimeksu i PORR odbiła się szerokim echem w branży. Głównym zarzutem, który doprowadził do odrzucenia oferty Mirbudu, było niepoinformowanie w oświadczeniu o karze administracyjnej nałożonej w 2022 roku za naruszenie przepisów środowiskowych. Kara ta, w wysokości 15 tysięcy złotych, wygasła do czasu oceny ofert. KIO uznała, że samo jej nałożenie stanowi naruszenie Prawa Zamówień Publicznych. Przepisy wymagają zgłoszenia faktu kary, niezależnie od jej wysokości czy wygaśnięcia, co wpływa na uczciwość procesu wyboru wykonawcy.

Mirbud, argumentując niewspółmiernością wartości kary do wartości przetargu, zapowiedział walkę sądową i wniosek o tzw. zabezpieczenie roszczenia, który przyjęty przez sąd, uniemożliwiłby podpisanie umowy ze wskazanym przez PLK wykonawcą. PLK wskazała jako następną najkorzystniejszą ofertę tę złożoną przez konsorcjum Budimex i PORR. Jest droższa od poprzedniej o 400 mln złotych.

- W tym tygodniu złożyliśmy wniosek do Sądu Okręgowego o zabezpieczenie roszczenia. Naszym celem jest uniemożliwienie zawarcia przez zamawiającego umowy z firmami, których oferta jest znacznie droższa od naszej. Mówimy o kwocie ponad 400 mln zł. O tyle więcej PKP PLK musiałoby zapłacić z publicznych pieniędzy w przypadku wybrania drugiej w kolejności oferty. Złożona skarga to z kolei potwierdzenie, że jesteśmy gotowi udowodnić rażącą dysproporcję pomiędzy karą w wysokości 15 tys. zł a wartością zamówienia, czyli kwotą blisko 5 mld zł oraz jego celem. A tym powinna być gwarancja, że wybrany wykonawca zrealizuje inwestycję nie tylko w najwyższej jakości, ale też najkorzystniejszej cenie. Oferta Torpol-Mirbud spełnia wszystkie te warunki – tłumaczy Paweł Korzeniowski, członek zarządu, dyrektor ds. ekonomiczno-finansowych MIRBUD S.A.

Konflikt wokół prowadzonego przez PKP PLK S.A. postępowania na linię Ełk - Białystok rzuca światło na ważny problem - czy w walce o wielomiliardowe kontrakty można przymykać oko na błędy proceduralne w imię niższej ceny?

Polski Związek Pracodawców Budownictwa zabiera głos w sprawie przetargu na linię Ełk-Białystok

Polski Związek Pracodawców Budownictwa, w przekazanym nam piśmie, stoi na stanowisku, że transparentność i równe traktowanie wykonawców są ważniejsze niż wartość samego kontraktu.

Oś sporu koncentruje się wokół obowiązków informacyjnych wykonawców, szczególnie w zakresie ujawniania nałożonych kar administracyjnych lub umownych. Branża podkreśla, że Prawo zamówień publicznych nie uzależnia obowiązku raportowania od wysokości sankcji – kluczowy jest sam fakt jej zaistnienia oraz przedstawienie tzw. działań naprawczych.

Jak zauważa Jan Styliński, prezes PZPB, dopuszczenie sytuacji, w której jedni uczestnicy wypełniają te obowiązki, a inni je zatajają, podważa zaufanie do całego systemu.

Wybór wykonawcy, który oferuje najniższą cenę, ale nie spełnia wymogów formalnych lub zataja istotne informacje, jest postrzegany jako zagrożenie dla bezpieczeństwa środków publicznych. System zamówień ma bowiem chronić interes państwa kompleksowo, biorąc pod uwagę nie tylko koszt, ale i wiarygodność oferenta. 

Zatajanie informacji, które powinny zostać ujawnione w toku postępowania, podważa transparentność procedur i może wpływać na równość konkurencji między wykonawcami.

Należy wyraźnie odróżniać sytuację, gdy przedmiotem sporu jest sama wysokość kary administracyjnej bądź umownej od sytuacji, gdy przedmiotem sporu jest nieujawnienie kary Zamawiającemu, mimo że obowiązek informacyjny w tym zakresie wynika wprost z przepisów. Prawo zamówień publicznych nie uzależnia obowiązku ujawnienia od wysokości sankcji – kluczowy jest sam fakt jej nałożenia oraz przedstawienie działań naprawczych (tzw. self-cleaning). Prawidłowe wykonanie takiego obowiązku spoczywa na każdym wykonawcy, biorącym udział w postępowaniu. W inwestycjach infrastrukturalnych kluczowa jest wiarygodność i transparentność uczestników rynku. Zamawiający musi dysponować pełną wiedzą o wykonawcach, aby podejmować decyzje w oparciu o kompletne dane. Nie chodzi o wysokość kary czy skalę inwestycji, lecz o zasadę - obowiązki informacyjne stanowią element bezpieczeństwa procesu i nie mogą być traktowane wybiórczo – czytamy w stanowisku PZPB.

KIO pod ścianą, bo grozi jej systemowy paraliż odwoławczy

Problemy z pojedynczymi przetargami są jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej. Dr Damian Kaźmierczak, wiceprezes PZPB, wskazuje na „wąskie gardła w administracji”, które skutecznie spowalniają realizację kluczowych programów państwowych. Jednym z nich jest mechanizm rozstrzygania sporów w KIO, który przy obecnej dekoniunkturze i zaciętej walce o kontrakty stał się niewydolny.

Zjawisko to potwierdzają alarmujące dane. W 2024 roku liczba odwołań do KIO wzrosła o ponad 27 procent względem roku poprzedniego, osiągając rekordowy poziom 5060. Szacuje się, że w 2025 roku liczba ta przekroczy 6000.

Efekt? Ustawowy termin 15 dni na rozpatrzenie odwołania stał się mitem – obecnie procedura trwa od 4 do 6 tygodni. Skutkuje to drastycznym wydłużeniem procesów inwestycyjnych. Przykładowo, budowa drogi S19 na odcinku Jawornik – Lutcza od złożenia oferty do podpisania umowy trwała aż 26 miesięcy.

PZPB pisze do ministra. Potrzebne jest urealnienie opłat w KIO

W obliczu tego paraliżu, 8 stycznia 2026 r. PZPB skierowało pismo do Michała Jarosa, sekretarza stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, z postulatem podwyższenia opłat od odwołań w najbardziej wartościowych przetargach. Obecna opłata w wysokości 20 tys. zł jest dla dużych firm „niemal nieodczuwalna”, co sprzyja traktowaniu odwołań jako narzędzia taktycznego, a nie realnego środka ochrony prawnej.

PZPB proponuje powiązanie opłaty z wartością kontraktu, co wymusiłoby na wykonawcach większą selektywność i namysł przed zaskarżeniem decyzji. W piśmie przywołano przykłady sąsiednich krajów. 

I tak, w Czechach opłata za odwołanie od rozstrzygnięcia wynosi 1 procent ceny oferty (maksymalnie ok. 1,7 mln PLN). Na Słowacji górna granica opłaty to około 215 tys. zł. W Niemczech w sprawach o dużym znaczeniu gospodarczym opłata może wzrosnąć do 100 tys. euro. Związek sugeruje model analogiczny do polskich spraw cywilnych – opłatę stosunkową w wysokości 5 procent wartości przedmiotu zaskarżenia, z limitem do 100 tys. zł.

Co zmiana oznaczałaby dla branży i państwa?

Według PZPB podniesienie barier ekonomicznych dla „pochopnych odwołań” miałoby kluczowe znaczenie dla stabilności rynku. Mniejsza liczba bezzasadnych sporów pozwoliłaby Izbie na szybsze wydawanie wyroków lepszej jakości. Skrócenie procedur przetargowych ogranicza konieczność waloryzacji kontraktów z powodu wzrostu cen materiałów i robocizny w czasie wielomiesięcznych opóźnień. Wykonawcy musieliby opierać swoje roszczenia na twardych faktach i dokumentach, a nie na emocjach czy presji opinii publicznej.

Celem branży jest przywrócenie systemowi zamówień publicznych jego pierwotnej funkcji, czyli sprawnej realizacji strategicznych inwestycji przy zachowaniu uczciwej konkurencji.

Podcast Architektoniczny
TKHolding. Żałujemy, że architektura przegrała z emocjami i procedurami
Architektura Murator Google News
Źródło: Transparentność ważniejsza niż miliardy. Branża budowlana walczy o zdrowe zasady gry. Co dalej z przebudową linii Ełk - Białystok?