Autorytet uzyskuje się poprzez kompetencje, wiedzę, a nie płeć

Renata Staszak, przewodnicząca Kujawsko-Pomorskiej Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa
Autor: archiwum prywatne Renata Staszak, obecnie przewodnicząca Kujawsko-Pomorskiej Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa, od dzieciństwa wiedziała, że zwiąże się z budownictwem

O wyborach zawodowych kobiet i żeńskim obliczu budownictwa rozmawiamy z mgr inż. Renatą Staszak,  przewodniczącą Kujawsko-Pomorskiej Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa.

Ma Pani za sobą wszystkie szczeble kariery w budownictwie, ale co skłoniło młode dziewczę do podjęcia nauki w technikum budowlanym i to w czasach, gdy szkoły budowlane i budownictwo nie cieszyły się zbyt dobrą opinią jako ścieżka zawodowa?

– Pochodzę z rodziny, gdzie budownictwo było na porządku dziennym. Mój dziadek był zdunem, mój tata był technikiem budowlanym z uprawnieniami budowlanymi i całe swoje życie zawodowe pracował na budowach. Dla mnie oczywistym było od początku, że swoje życie zawodowe zwiążę z budownictwem. Technikum budowlane, które ja kończyłam, miało dobrą renomę. Poziom nauczania przedmiotów ogólnych nie odbiegał od tego, czego uczono w liceach, a dodatkowo mieliśmy przedmioty zawodowe, potrzebne w przyszłej pracy. Wbrew potocznej opinii, że budownictwo to „męski” zawód, już wtedy w technikach budowlanych dziewcząt było około 30% w ogólnej liczbie uczniów. Inaczej było w szkołach zawodowych, gdzie rzeczywiście większość stanowili chłopcy. Jeśli od początku wiesz, z jakim zawodem chcesz związać swoje życie, to uważam, że wybór technikum jest lepszym wyborem niż nauka w liceum.

Pełniła Pani funkcje inżyniera budowy, kierownika budowy, inspektora nadzoru inwestorskiego. Jakie zmiany obserwuje Pani przez lata w tej branży? Jak były i są postrzegane kobiety na budowach? Czy to rzeczywiście ciągła walka z męskim budownictwem?

– Na początku kariery zawodowej (druga połowa lat 80.) rzeczywiście byłam jedyną kobietą w kadrze technicznej budowy, kobiety były raczej zatrudniane na stanowiskach takich jak magazynier czy tabelowa – dzisiaj księgowa. Mój pierwszy majster, który nie był inżynierem – był technikiem w wieku moich rodziców – uważał, że zna się na budowaniu lepiej ode mnie. Zaczął mnie szanować dopiero wtedy, kiedy okazało się, że moja wiedza związana z pracą konstrukcji żelbetowej sprawdziła się lepiej w danych okolicznościach niż przedstawiona przez niego propozycja. Pozwoliło to nam przez wiele lat, mimo że nie pracowaliśmy już razem, utrzymywać kontakt.

Pracując na budowie obserwowałam, że mężczyźni starali się zachowywać bardziej kulturalnie wobec kobiety. Gdy pracowałam jako kierownik budowy, na budowie pracowali również więźniowie – i oni także bardzo się starali, żeby przy mnie nie używać brzydkich wyrazów. W dzisiejszych czasach kobieta na budowie nie jest już obiektem sensacji. Kobiety pracują na równi z mężczyznami i mają podobny autorytet. Ale kobiet jest rzeczywiście znacząco mniej.

Renata Staszak, przewodnicząca Kujawsko-Pomorskiej Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa
Autor: Kujawsko-Pomorska OIIB Renata Staszak jako przewodnicząca Kujawsko-Pomorskiej Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa podczas spotkania służbowego (od lewej Andrzej Myśliwiec – przewodniczący Okręgowej Komisji Rewizyjnej KUPOIIB i poseł na Sejm RP Jan Szopiński)

W PIIB obecnie trzy kobiety szefują okręgowym izbom na 16 ogółem. To według Pani dużo czy mało? W czym pomagają Pani wcześniejsze doświadczenia zawodowe, bo i tu, zgodnie ze statystyką PIIB, ma Pani w większości kontakt z mężczyznami... 

– W samorządzie zawodowym inżynierów budownictwa, kobiet od początku istnienia jest tylko 12% w ogólnej liczbie członków i jest to tendencja stała od prawie 20 lat. Trzy przewodniczące na 16 ogółem to i tak więcej niż 12%, czyli nie jest tak źle. Taki stan rzeczy ma miejsce dopiero od tej (V) kadencji. W poprzednich latach funkcję przewodniczących pełnili niemal wyłącznie mężczyźni – w IV (poprzedniej) kadencji pierwszą kobietą na stanowisku przewodniczącej okręgowej izby była Barbara Malec z Łodzi. Autorytet uzyskuje się poprzez kompetencje, wiedzę, a nie płeć. Nigdy nie miałam problemu w pracy z ludźmi – zarówno mężczyznami jak i kobietami. Nigdy nie walczyłam o pozycję jako kobieta, tylko jako inżynier budownictwa.

Czy kobiety w budownictwie, właściwie kobiety w ogóle, boją się podejmować trudne zawodowo wyzwania ze względu na potencjalne straty w życiu rodzinnym? Sporo młodych kobiet studiuje na uczelniach technicznych i na kierunkach budowlanych, jednak nie podejmują one potem pracy w zawodzie lub pracują na tzw. stanowiskach pomocniczych, nie robią kariery w budownictwie. Jak to jest w Pani przypadku? 

– Praca w budownictwie to nie jest praca na 8 godzin. To praca od rana do wieczora, która wymaga poświęcenia energii i czasu więcej niż na etacie. Najprawdopodobniej dlatego kobiety wybierają taką pracę, którą mogą pogodzić z obowiązkami matki i żony. Ale wtedy nie jest to praca związana pełnieniem samodzielnej funkcji technicznej w budownictwie, tylko pracą pomocniczą, jak np. kosztorysowanie, przygotowanie dokumentacji. Widać to już na egzaminach na uprawnienia budowlane: do egzaminu przystępuje ok. 10-20% kobiet, natomiast studia na kierunkach budowlanych kończy około dwa razy więcej kobiet niż przystępuje do egzaminu (30-40% absolwentów stanowią kobiety). Wynika z tego, że już na początku kariery zawodowej świeżo upieczone absolwentki rezygnują z pełnej kariery związanej z budownictwem i możliwości, które daje ta branża. W moim przypadku nieodzowna okazała się pomoc mojej mamy (rodziny) przy wychowywaniu dzieci, co pozwoliło mi na większe zaangażowanie zawodowe. Kluczowa okazała się jednak umiejętność organizacji czasu tak, by pogodzić pracę zawodową z obowiązkami rodzinnymi.

Od wielu lat trwa kampania „Dziewczyny na politechniki!”, ale wyboru zawodu można już dokonywać na poziomie ponadpodstawowym. Czym by Pani zachęciła dziewczyny do edukacji w szkołach i na kierunkach budowlanych? Co by Pani poradziła kobietom-inżynierom, które wątpią czy im się uda? 

– Dzisiaj, mimo że kobiety wciąż są mniejszością wśród absolwentów kierunków budowlanych, to i tak jest ich więcej, niż było w czasach, kiedy ja kończyłam studia. Świadczy to o tym, że młode kobiety są dziś bardziej niezależne w swoich decyzjach i mniej ograniczone przez okoliczności, takie jak presja środowiska na wybór „właściwego” zawodu i decydują się na karierę w dziedzinach technicznych, w których do tej pory tradycyjnie postrzegaliśmy mężczyzn. Budownictwo to praca zbiorowa, udział w realizacji różnych inwestycji daje szczególny rodzaj satysfakcji związany z faktem, że każda budowa „pozostawia ślad na ziemi”, efekty swojej działalności możemy obserwować przez wiele lat. Jest to doświadczenie niedostępne dla innych zawodów. Żeby startować w tym zawodzie, na pewno trzeba mieć pewne predyspozycje. Jeśli wątpimy, czy nam się uda, to na pewno się nie uda – niezależnie od tego, czy jest się kobietą, czy mężczyzną.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
Czytaj więcej