Znów dym wokół certyfikacji energetycznej budynków

2008-01-18 17:17
Budynek przy ul. Rejtana
Autor: Magdalena Stopa

Do 18 stycznia 2008 roku miały być gotowe przepisy, definiujące zawód audytora energetycznego. Nie są. Tymczasem jeśli jak najszybciej nie rozpoczną się szkolenia dla tych osób, od 1 stycznia przyszłego roku przeprowadzenie transakcji kupna, sprzedaży lub wynajęcia mieszkania może być znacznie utrudnione.

Zgodnie ze znowelizowaną ustawą Prawo budowlane (za datę obowiązywania przepisów przyjmuje się 19 października 2007 roku - przyp. red.) od 1 stycznia 2009 roku obiekty, znajdujące się w obrocie rynkowym, będą musiały mieć świadectwa energetyczne. Dokument będzie dołączany do aktu notarialnego. Czy to oznacza, że notariusz nie będzie mógł sporządzić aktu notarialnego bez przedstawienia mu dokumentu, który poświadcza, ile energii i jak spala budynek, poprzez co ona ucieka i ile potrzeba do jego właściwej eksploatacji? To wynika z przepisów. Wykładnią są: art. 7 pk. 1 dyrektywy unijnej 2002/91/WE ("Kraje członkowskie powinny zapewnić, żeby w chwili budowy, sprzedaży lub podnajmu budynki legitymowały się certyfikatem jakości energetycznej nie starszym niż 5-lat...") oraz art. 80 § 2 ustawy o notariacie ("Przy dokonywaniu czynności notarialnych notariusz jest obowiązany czuwać nad należytym zabezpieczeniem praw...").

Z drugiej strony, jak dowiedzieliśmy się w Głównym Urzędzie Nadzoru Budowlanego, jest to wniosek zbyt daleko idący. Nabywca lokalu bądź osoba, która tylko chce go wynająć, będzie mogła żądać przedstawienia jej świadectwa energetycznego. Nie jest natomiast tak, że bez certyfikatu obiektu nie będzie można sprzedać. Tajemnicą poliszynela jest, że w środowisku działa lobby, które chce po prostu zarobić na szkoleniach dla audytorów energetycznych.

Gdyby przyjąć pierwszy scenariusz, osoby mające w planach sprzedaż bądź wynajem mieszkania, nad jego scertyfikowaniem powinny zastanowić się już we wrześniu tego roku. Konfederacja Budownictwa i Nieruchomości szacuje, że tylko w 2009 roku trzeba będzie wystawić około miliona certyfikatów.

Powodem, dla którego przepisy, dotyczące zawodu audytora, miały wejść w życie rok przed wejściem w życie pozostałej części ustawy, jest brak wystarczającej liczby osób uprawnionych do wydawania świadectw. GUNB twierdzi, że to nieprawda. W urzędzie słyszymy, że certyfikaty mogą wydawać wszyscy inżynierowie, którzy mają uprawnienia budowlane bez ograniczeń. Z kolei nowelizacja zakłada, że będzie istnieć jedna lista audytorów (do tej pory mowa była o trzech listach, z tym że były one definiowane w różny sposób - przyp. red.). Ma ona obejmować osoby, które przeszły odpowiedni kurs i zdały bądź dopiero zdadzą egzamin przed ministrem.

Wraz z przepisami, definiującymi zawód audytora, miało zacząć obowiązywać rozporządzenie ministra infrastruktury, określające zasady, zakres tematyczny i koszt szkoleń dla audytorów. Według projektu tego rozporządzenia kurs miałby trwać nie mniej niż 50 godzin i obejmowałby: podstawy prawne certyfikacji, informacje o sposobach oceny stanu ochrony cieplnej budynku, sposobów oceny systemu ogrzewania i zaopatrzenia w ciepłą wodę, systemu wentylacji i klimatyzacji z uwzględnieniem wymagań ochrony przeciwpożarowej i akustycznej oraz metod oceny instalacji oświetleniowej w certyfikowanym budynku. Koszt szkolenia określono na poziomie nie wyższym niż 70 proc. kwoty przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w roku poprzedzającym przeprowadzenie szkolenia. Byłoby to około 1,8 tys. zł. Koszt egzaminu wyniósłby maksymalnie 1450 zł.

Za "Gazetą Prawną" (17.01.2008) cytujemy, że w Ministerstwie Infrastruktury trwają intensywne prace nad rozporządzeniem i niedługo powinno być ono przygotowane. Niestety ze strony rządu takie zapewnienia słychać zawsze, ilekroć dochodzi do opóźnień w kwestiach legislacyjnych.

W Polsce prace nad wdrożeniem dyrektywy 2002/91/WE, czyli EPBD rozpoczęto w 2003 roku. Obligatoryjnie przepisy - w formie odrębnej ustawy - miały zacząć obowiązywać 4 stycznia 2006 roku. W czerwcu 2007 roku z powodu niewdrożenia dyrektywy Komisja Europejska wszczęła przeciwko Polsce procedurę sądową i karną. Podobne działania podjęto wówczas wobec Grecji i Estonii. 15 stycznia 2008 roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł winę rządu greckiego. Prawdopodobnie na Grecję zostanie teraz nałożona kara pieniężna. Nie da się ukryć, że jesteśmy kolejnym krajem, oczekującym na taki werdykt.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
Nasi Partnerzy polecają

Materiał Partnerski

Materiał sponsorowany

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Czytaj więcej