Prawo wodne do poprawy. Druga w krótkim czasie nowelizacja Prawa wodnego?

2018-04-11 16:45 mawi
Prawo wodne
Autor: Andrzej Papliński

Nowe Prawo wodne obowiązuje od niespełna pięciu miesięcy, a już trzeba je było poprawiać. Prezydent podpisał właśnie nowelizację Prawa wodnego, której autorami są posłowie PiS. Zanosi się już jednak na kolejną, bo niektóre przepisy wzbudzają duże kontrowersje. Dlaczego?

Zacznijmy od nowelizacji Prawa wodnego, która – ponieważ 5 kwietnia podpisał ją prezydent – wejdzie w życie najpewniej już na przełomie kwietnia i maja 2018 r. (po dwóch tygodniach od opublikowaniu w Dzienniku Ustaw).

Prawo wodne z błędem w przepisach przejściowych

Przypomnijmy, że obowiązujące od 1 stycznia 2018 r. nowe Prawo wodne wprowadziło duże zmiany w dotychczasowych przepisach regulujących gospodarkę wodno-ściekową. Ponadto na mocy tej ustawy utworzone zostało Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, które wyposażono w wiele kompetencji w tym zakresie. W takiej sytuacji kluczowe są więc przepisy przejściowe Prawa Wodnego. Chodzi m.in. o to, aby w przypadku toczących się postępowań administracyjnych było wiadomo, czy dotyczą je nowe, czy stare przepisy. Niestety, w najnowszyym Prawie wodnym posłowie nie ustrzegli się błędów, które postanowili szybko naprawić.

Prawo wodne - istotne błędy w Ustawie

Np. art. 545 ust. 1 Prawa wodnego mówi, że nowe przepisy stosuje się „do spraw wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy dotyczących decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach (…) oraz decyzji, przed wydaniem których przeprowadza się ponowną ocenę oddziaływania na środowisko”. Efekt? „Zaistniała sytuacja prawna stwarza istotne utrudnienia w sposobie prowadzenia postępowań administracyjnych wszczętych wg przepisów w brzmieniu przed dniem wejścia w życie ustawy – Prawo wodne” – uzasadniali projekt jej nowelizacji posłowie PiS.

Ponadto ust. 1 art. 545 Prawa wodnego jest niespójny z ust. 3. Z jednej strony nowe przepisy mają być stosowane w przypadku ponownej oceny oddziaływania na środowisko, która jest postępowaniem cząstkowym w ramach postępowania zmierzającego do wydania decyzji inwestycyjnej. Z drugiej - samo postępowanie główne dotyczące decyzji inwestycyjnej prowadzone ma być w oparciu o stare przepisy, czyli obowiązujące przed dniem wejścia w życie ustawy.

Na wniosek posłów PiS do Prawa wodnego wprowadzono poprawkę, dzięki której wszystkich niedokończonych spraw mają dotyczyć przepisy obowiązujące przed dniem 1 stycznia 2018 r.

Art. 36 Prawa wodnego wzbudza kontrowersje

Ledwie jeden bubel prawny udało się posłom wyeliminować, a już burzę medialną wywołał kolejny. Przedsiębiorca Adam Kloska w programie „Superwizjer” TVN24 zarzucił autorom Prawa wodnego, że art. 36 tej ustawy eliminuje z rynku polskie firmy, a równocześnie „szeroko otwiera drzwi zagranicznej konkurencji”.

Faktycznie wspomniany art. 36 nowego Prawa wodnego ewoluował w trakcie opracowywania projektu ustawy w Rządowym Centrum Legislacji. W pierwotnym projekcie przepis był lakoniczny: „Pobór wód powierzchniowych lub podziemnych wymaga stosowania urządzeń umożliwiających pomiar ilości pobranej wody. Wprowadzanie ścieków do wód lub do ziemi wymaga stosowania urządzeń umożliwiających pomiar ilości wprowadzonych ścieków”.

Innymi słowy, zakłady przemysłowe, oczyszczalnie ścieków czy elektrownie w dalszym ciągu same kupowałyby przyrządy pomiarowe. Firma Adama Kloski Kama-Eko, która produkuje instalacje do pomiaru ścieków, mogłaby się więc rozwijać, bo do tej skutecznie konkurowała z zagranicznymi producentami.

A jednak do Sejmu trafił ostatecznie projekt Prawa wodnego, w którym rządowi legislatorzy bardzo rozbudowali wspomniany art. 36. Oburzenie Adama Kloski wywołał ust. 4, który zobowiązał Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie do „wyposażenie na własny koszt w przyrządy umożliwiające pomiar ilości pobranych wód lub pomiar ilości i temperatury wprowadzonych ścieków” wszystkie podmioty korzystające z usług wodnych.

Instalacja do pomiaru ścieków
Autor: Kama-Eko Produkowane przez firmę Adama Kloski instalacje do pomiaru ścieków do tej pory skutecznie konkurowały z zagranicznymi urządzeniami..

Taka zmiana w zapisach Prawa wodnego na pierwszy rzut oka wydaje się dla tych podmiotów korzystna. Dziennikarze „Superwizjera” zwracają jednak uwagę, że urzędnicy Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie decydowaliby w ramach przetargu o zakupie nawet 150 tys. urządzeń, co przy średniej cenie 80 tys. zł za sztukę daje 12 mld zł! Wydatki te Wody Polskie zrekompensowałyby sobie w opłatach pobieranych od użytkowników wód.

Przedsiębiorca przekonuje, że – według nowego Prawa wodnego – kupowane przez Wody Polskie urządzenia pomiarowe muszą mieć certyfikat przyznawany przez Główny Urząd Miar. Problem w tym, że nie zostały jeszcze opracowane standardy, co może potrwać wiele miesięcy. W efekcie firma Kloski nie może sprzedawać swoich urządzeń, za to mogą to robić jego zagraniczni producenci, których sprzęt ma równoważne certyfikaty.

Prawo wodne czeka „czyszczenie”

Wygląda jednak na to, że w najbliższych miesiącach czeka nas kolejna nowelizacja Prawa wodnego.

– W niektórych przypadkach Prawo wodne jest dyskusyjne lub kontrowersyjne, dlatego chcemy „wyczyścić” wszystkie sprawy związane z tą ustawą w pół roku – zapowiedział 4 kwietnia na spotkaniu z dziennikarzami minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk, cytowany przez Polską Agencję Prasową (PAP).

Minister nie wymienił konkretnych przepisów Prawa wodnego. Za to cztery dni później rzecznik prasowy Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Sergiusz Kieruzel wydał oświadczenie, w którym odpiera zarzuty przedsiębiorcy skarżącego się na nowe Prawo wodne. Sergiusz Kieruzel wyjaśnia, że Wody Polskie mają trzy lata (do końca 2020 r.) na wypełnienie obowiązku wynikającego z art. 36.

Kieruzel podkreśla, że przyrządy pomiarowe podlegają prawnej kontroli metrologicznej w rozumieniu przepisów ustawy Prawo o miarach. „Oznacza to, że będą one spełniały kryteria określone w akcie wykonawczym wydawanym na podstawie przepisu ww. ustawy. Przyrządy te będą musiały uzyskać certyfikację, która dla podmiotów obowiązanych do ponoszenia opłat za usługi wodne będzie gwarancją ich poprawnego działania” – czytamy w oświadczeniu.

Rzecznik Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie przyznaje, że „rozporządzenie w tej sprawie nie zostało jeszcze wydane. Nie znane są więc dane techniczne umożliwiające określenie specyfikacji. Dopiero po wydaniu wspomnianego rozporządzenia Wody Polskie będą mogły ogłosić przetarg na zakup tych przyrządów pomiarowych”.

Dodajmy, że według zapewnień Kieruzela, Wody Polskie mają zgłosić przetarg do Urzędu Publikacji Unii Europejskiej, aby każdy z zainteresowanych producentów, który spełni kryteria określone w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia, mógł przystąpić do przetargu.

„Zależy nam na tym, by cały ten proces przebiegał transparentnie i na równych zasadach określonych przez prawo” – zapewnia Sergiusz Kieruzel w oświadczeniu.

Tymczasem Adam Kloska z powodu dramatycznego spadku zamówień – jak twierdzi – musiał już zwolnić 49 z 50 pracowników swojego zakładu, w którym produkuje instalacje do pomiaru ścieków.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
Czytaj więcej