Czy kobiety na budowie mają ciężko?

2021-03-02 13:36 Rozmawiała Weronika Boroń
Kobieta budowa
Autor: Gettyimages kierownik budowy, bez względu na to, jakiej jest płci, jest najważniejszą osobą na budowie

Kobiety na budowie mają ciężko – to powszechna opinia o branży budowlanej. Czy to prawda? Walczymy z tym stereotypem. Rozmowa z Barbarą Pawłowską – kierownikiem budowy z ponad 35-letnim doświadczeniem, która twierdzi, że z dużym powodzeniem płeć piękna potrafi współpracować na budowie z mężczyznami.

Należy Pani do grupy kobiet pracujących na budowach. Czyli konkretnie...?

Różnie. Jestem przede wszystkim kierownikiem budowy. To bardzo odpowiedzialna funkcja, ponieważ zgodnie z Prawem budowlanym, za wszystko co się dzieje na budowie odpowiadam cywilnie całym swoim majątkiem. Czyli między innymi czuwam nad przestrzeganiem przepisów BHP, harmonogramem prac, zgodnością wykonania z projektem. Uważam, że najtrudniejsza rola w budownictwie to właśnie kierownik budowy – wiąże się ona z ogromną odpowiedzialnością, pracą z ludźmi – w moim przypadku zazwyczaj z samymi mężczyznami.

Ale z tego co wiem, czasami również pracuje Pani po drugiej stronie barykady…

To prawda. Czasami jestem również inspektorem nadzoru inwestorskiego nad dużymi projektami. To z kolei jest funkcja, w której reprezentujesz inwestora i jego interesy. Jednak – zupełnie inaczej niż w przypadku kierownika budowy – odpowiadasz nie prawnie, a przed inwestorem za prawidłowość wykonania obiektu zgodnie z pozwoleniam na budowę. W tej drugiej roli nie zmienia się tylko to, że jednocześnie muszę dopilnować wszystkich spraw BHP.

Tak naprawdę można powiedzieć, że całe zawodowe życie spędziła Pani na budowach.

Trochę tak jest, ale nie do końca. Jestem również urbanistką i wcześniej pracowałam w tym zawodze w urzędzie miasta. Pozwoliło mi to zapoznać się z najróżniejszymi projektami i całym cyklem przygotowywania inwestycji. Dodatkowo, zrobiłam uprawnienia w telekomunikacji – specjalizacja budownictwo telekomunikacyjne, i przez sześć lat pracowałam w firmie Netia, gdzie budowaliśmy światłowody i sieć dostępową. Do moich obowiązków należał projekt „Trójmiasto i okolice” oraz projekt „Modlin”. Ten drugi, muszę przyznać, był dla mnie bardzo ciekawy, a zarazem ważny. Zdobyłam wówczas dużo konkretnej wiedzy, która przydała mi się później na budowach, które prowadziłam. Pracę zaczęłam zaraz po studiach. Potrzebowałam dwóch lat, aby zdobyć uprawnienia. Po zakończeniu współpracy z Netią powróciłam do wykonawstwa kubaturowego, przemysłowego. Byłam między innymi kierownikiem na budowie hali huty szkła oraz nadzorowałam inwestycje czterech biogazowni. Podsumowując, na budowie pracuję już 35 lat.

W ciągu tych 35 lat, ile kobiet spotkała Pani  na podobnych stanowiskach lub po prostu na budowach?

Oczywiście, mężczyźni na budowie to przeważająca grupa i trzeba z nimi współpracować. Myślę, że średnio na budowie można w zespole spotkać około 15% kobiet. Podobna proporcja była na studiach. Z tego, co pamiętam, w grupie były cztery dziewczyny na ponad 20 mężczyzn.

Czy trudno jest być kierownikiem budowy "w spódnicy"?

Nie ma to znaczenia, czy kierownik budowy jest w spodniach, czy w spódnicy. Myślę, że poza wiedzą i doświadczeniem jest to też kwestia wychowania. Z domu wyniosłam przekonanie, że wszyscy są równi. Nie przeszkadzała mi zupełnie ta znacząca przewaga mężczyzn na placu budowy. Nigdy nie sądziłam, że płeć mogłaby mieć wpływ na moją pracę. Nigdy przez bycie kobietą nie miałam żadnych oporów związanych z podejmowaniem nowych zadań i ważnych decyzji. Nigdy też z tego powodu nikt mnie nie gnębił. Muszę też przyznać, że nie zdarzyło się bym miała mniejsze wynagrodzenie za pracę niż mężczyźni, czasem wręcz przeciwnie.

Nie wierzę, że nigdy nie spotkała się Pani z obscesową sytuacją...

No może jeden raz. Zaraz po studiach pracowałam na budowie osiedla mieszkaniowego. Kiedyś się zbuntowałam i stwierdziłam, że mam dosyć spodni i przyszłam na budowę w sukience. Szybko zauważył to mój kierownik i równie szybko zareagował: A Pani wróciła z imprezy i jeszcze się nie zdążyła przebrać? – zapytał. I to był chyba ten jeden jedyny raz, kiedy ze strony mężczyzny spotkała mnie pewnego rodzaju uszczypliwość dotyczącą tego, że jestem kobietą.

Jak dyryguje się meżczyznami?

Nie mam oporów przed wydawaniem im poleceń, chociaż zdarza się, że spotykają się one z lekceważeniem albo żartami, ale dotyczy to zazwyczaj osób pracujących fizycznie. Ale mam na to sposób. Jeżeli na takie sytuacje nie reagujesz zdenerwowaniem, tylko włączasz się w konwencję tego żartu, to bawimy się wówczas wszyscy. Dzięki temu automatycznie stajesz się kompanem w męskiej ekipie. Jeżeli żart w widoczny sposób cię zdenerwuje, to stajesz się ich przeciwnikiem. Wtedy współpraca rzeczywiście może nie być łatwa, a trzeba pamiętać, że jako kierownik budowy musisz mieć dobre relacje ze wszystkimi pracownikami. Nie będę ukrywać, że często mężczyźni sprawdzają, z jaką kobietą mają do czynienia – chcą złapać cię na błędzie lub wprawić w zakłopotanie – ale nigdy nie odbieram tego osobiście.

Czyli przede wszystkim wiedza i zaangażowanie, a nie płeć?

Myślę, że wiedza liczy się wszędzie tak samo. Nie możesz po prostu rozczulać się nad sobą z tego powodu, że jesteś kobietą. Wiadomo, mężczyźni mają inny rodzaj dowcipu i inne spojrzenie na rzeczywistość. Czasem na budowie muszę na nich krzyknąć i nie podejmuję dyskusji. Na pewno trzeba im przypominać, że twardo stąpam po ziemi i wiem, co robię.

Czy dzisiaj na budowach jest inaczej niż te 30 lat temu?

Jeżeli chodzi o relacje kobiety – mężczyźni, myślę, że niewiele się zmieniło, ale ja od początku nie miałam z tym problemów. Przychodzi mi na myśl jedna rzecz. Gdy zaczynałam pracować na budowie, było bardzo mało wykonawców i montażystów, przykładowo specjalizujących się w budowie z wielkiej płyty. Z tego powodu zarabiali bardzo dużo i uważali się za najważniejszych na budowie - tak też byli traktowani. Dopiero za nimi był kierownik budowy. Inżynier po studiach zarabiał pięć razy mniej niż montażysta wielkiej płyty. Dzisiaj  jest odwrotnie – kierownik budowy, bez względu na to, jakiej jest płci, jest najważniejszą osobą na budowie.

Jaka rada dla kobiet, które dopiero teraz rozpoczynają swoją przygodę na budowie?

Muszą na pewno zastanowić się nad tym, jak w pracy będą eksponować swoją kobiecość. Miałam w swoim życiu takie chwile, że zastanawiałam się, dlaczego nie jestem pielęgniarką albo fryzjerką. To są takie piękne kobiece zawody. I nie ukrywam, że czasem mi tego brakowało – poczucia się w pracy taką „kobiecą kobietą”. Jeśli pełnisz funkcję kierownika budowy, musisz umieć z tego rezygnować w pracy. Swoją kobiecość możesz eksponować w domu, wśród przyjaciół. a na budowie absolutnie nie. Musisz mieć odskocznię od spraw związanych z budową. Dla mnie taką pasją okazały się narty, na których jeżdżę już od 30 lat. Regularnie też gram w tenisa na kortach ziemnych. 

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
Czytaj więcej