Raporty i prognozy

Wielka płyta nie do ruszenia

Tagi:
budownictwo wielkopłytowe
,
modernizacja
,
prefabrykaty
,
termomodernizacja
,
wielka płyta

Pierwszy blok w technologii wielkopłytowej powstał w 1957 roku na warszawskich Jelonkach. Upadek wielkiej płyty głoszono już po niespełna czterdziestu latach, gdy na rzeszowskim osiedlu Nowe Miasto urwała się płyta elewacyjna z wieżowca i uszkodziła kilka balkonów. Budynki z prefabrykatów do dziś trzymają się mocno i zdaniem specjalistów nie grożą one zawaleniem, choć należałoby je modernizować.

Opinia eksperta

Ireneusz Stachowicz,
firma Bolix

Przy docieplaniu budynków z wielkiej płyty popełniane są te same błędy co przy montażu systemów BSO w domach jednorodzinnych, jednak ich konsekwencje są o wiele większe. Błędy zdarzają się już podczas kompletowania materiałów. Wykonawcy lub inwestorzy, dążąc do obniżenia kosztów, rezygnują często z zakupu materiałów tworzących system. Poszczególne produkty zastępowane są materiałami niekompatybilnymi. Natomiast tylko wybór systemu - dopuszczonego na podstawie Aprobaty Technicznej - daje możliwość stosowania materiałów, których współpraca została sprawdzona na elewacji. Należy pamiętać, że o żywotności i funkcjonowaniu całego ocieplenia decyduje właściwe zamocowanie płyt termoizolacyjnych. Zależy ono od stanu podłoża. Nawet miejscowe odspojenie ocieplenia od podłoża ściennego podczas wiatru może doprowadzić do oderwania ocieplenia z całej ściany. Ze szczególnym przypadkiem podłoża ściennego mamy do czynienia wówczas, gdy budynek został wzniesiony w technologii wielkopłytowej ze ścianami żelbetowymi trójwarstwowymi. Wówczas należy poddać ocenie nie tylko zdolności nośne powierzchni warstwy zewnętrznej, ale przede wszystkim stan techniczny łączników lub wieszaków płyt. Konieczne jest też ustalenie, jak została skonstruowana ściana oraz sprawdzenie stanu technicznego jej części i elementów oraz ustalenie stopnia ich degradacji. Bardzo istotne jest określenie stanu łączników metalowych oraz sprawdzenie współpracy detali płyty. Zakres i sposób wykonywania diagnostyki płyt ściennych oraz określenie koniecznych napraw należy zawrzeć w odrębnym opracowaniu, dołączonym do projektu technicznego ocieplenia. Kolejnym błędem jest niewłaściwie wykonane kotwienie mechaniczne materiału termoizolacyjnego do podłoża. Mam na myśli niewystarczającą długość i liczbę łączników mechanicznych oraz ich zbyt głębokie lub za płytkie osadzenie, zwłaszcza w strefach narożnych. Może to również skutkować zerwaniem ocieplenia od ściany. Poważnym problemem przy do ocieplaniu ścian z wielkiej płyty jest nierówne przyklejanie materiału termoizolacyjnego do podłoża. W efekcie powstają nierówności na elewacji, widoczne nawet po prawidłowym położeniu warstwy tynkarskiej. Mówimy wówczas o tzw. klawiszowaniu płyt lub falowaniu kolejnych warstw w poziomie. Nierówna powierzchnia elewacji to ryzyko pojawienia się nierównomiernych zabrudzeń lub zintensyfikowanego zabrudzenia w obszarze krzywizn. Choć czasem powierzchnia elewacji przed ociepleniem jest tak krzywa, że trudno ją wyrównać. Błąd może być tez spowodowany złym wykonaniem zbrojnej warstwy kleju. Mam na myśli układanie siatki z włókna szklanego bezpośrednio na materiale termoizolacyjnym. Prowadzi to do zmniejszenia grubości warstwy zbrojonej, a co za tym idzie do zmniejszenia jej wytrzymałości mechanicznej. Wykonawcy zapominają także o stosowaniu odpowiednich zakładów siatki oraz o stosowaniu siatki wzmacniającej przy narożach otworów okiennych i drzwiowych. Chronicznie powtarzającym się błędem jest niewłaściwe nanoszenie kleju na płyty izolacji termicznej oraz nieszlifowanie powierzchni styropianu oraz jego nierówności. Często spotykamy się również z procederem wykonywania robót dociepleniowych w niewłaściwych warunkach pogodowych, bez zabezpieczania ściany siatkami na rusztowaniach. Są one ważne, gdyż chronią przed szkodliwym oddziaływaniem wiatru i słońca.

- Nie znam przypadku zawalenia się budynku wielkopłytowego. Ekspertyzy, które robiono po zdarzeniu w Rzeszowie, ponad wszelką wątpliwość wykazały wadę materiałową stali, na której były zaczepione zewnętrzne płyty. Mówienie, że domy z wielkiej płyty będą się rozpadać, jest uogólnieniem i jest niesłuszne - komentuje Stanisław Wierzbicki, dyrektor Instytutu Techniki Budowlanej.

Jako przykład trwałości wielkiej płyty podaje trzęsienie ziemi, do jakiego doszło w 1977 roku w Rumunii. Wstrząs zniszczył około 35 tys. budynków w całym kraju, w tym 33 duże historyczne budynki w samym Bukareszcie. Ocalały wówczas właśnie budynki z prefabrykatów. Z kolei w 1995 roku nie rozsypał się gdański wieżowiec, w którym doszło do wybuchu gazu.

- Tym, co zmieniło się przez ostatnie lata, są nasze wymagania. Czujemy się źle w mieszkaniach małych i nieustawnych, mających kuchnie bez okien. Problem tkwi nie w tym, jak wzmocnić konstrukcję - bo ona jest wystarczająco trwała, ale jak zwiększyć komfort mieszkania w takim budynku. A na to potrzeba olbrzymich nakładów pieniężnych - dodaje dyrektor Wierzbicki.

Co można dziś zmienić? Ocieplić budynki z zewnątrz, ocieplić stropodachy i stropy nad nieogrzewanymi piwnicami, wymienić stolarkę okienną, zmniejszyć powierzchnie okien na klatkach schodowych, zmodernizować instalacje centralnego ogrzewania.

Systemy zamknięte i otwarte
Jakiekolwiek przeróbki mieszkań nie są możliwe w domach z wielkiej płyty, pochodzących z końca lat 60-ych XX wieku. Domy budowano wówczas według tzw. systemu zamkniętego, co oznaczało, że każda ściana w mieszkaniu jest konstrukcyjna, czyli nośna. Przy tym wszystkie mieszkania w pionie miały ten sam rozkład i były bardzo małe.

Po roku 1967 zaczęto stosować system OWT-67. Budynki były w większości 5- lub 11-kondygnacyjne: zewnętrzne płyty składały się z dwóch warstw betonu zbrojonego (fakturowej i wewnętrznej), przedzielonych izolacją termiczną z wełny lub styropianu. Skrajne warstwy betonu łączono za pomocą zabezpieczonych antykorozyjnie stalowych wieszaków. Na zewnątrz konstrukcji wystawały charakterystyczne filarki. Robiono je już po zmontowaniu płyt między oknami na całej ich wysokości i okładano różniącą się od reszty elewacji okładziną z desek albo płyt azbestowo-cementowych. Największy moduł powierzchniowy miał wymiary 540 x 480 cm. Np. w mieszkaniu pięćdziesięcioparometrowym - które składało się z dwóch modułów - nie można było przebijać ścian i łączyć pomieszczeń (leżących w różnych modułach), ponieważ obrysem modułu były wyłącznie ściany nośne. Płyty stropowe miały grubość 14 cm i opierały się na trzech ścianach nośnych grubych także na 14 cm. Taki układ mocno ograniczał możliwość jakichkolwiek przeróbek. W tym systemie zbudowano ponad 30 proc. budynków.

Systemami zamkniętymi były również: Domino, WUF-T, Dąbrowa 70, J (Jelonki), Winogrady, Szczecin 1.

Na początku lat 70-ych rozpoczęto prace nad otwartym systemem budownictwa wielkopłytowego. Inicjatorami byli przedstawiciele Ministerstwa Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych, Stowarzyszenia Architektów Polskich oraz Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budownictwa. System otwarty pozwalał na większą elastyczność w budowaniu domów, bowiem w obrębie mieszkań wyeliminowano ściany konstrukcyjne, zewnętrzne ściany nośne miały różną rozpiętość (6 m; 4,80 m; 3,60 m i 2,40 m), ponadto w ścianach zewnętrznych uszczelniono złącza i ograniczono mostki termiczne. Powstały systemy W-70 i Wk-70. W pierwszym wewnętrzne ściany nośne miały grubość 15 cm i były wykonane z betonu zbrojnego, podczas gdy ściany zewnętrzne charakteryzowały się strukturą warstwową. Do systemu należały też prefabrykowane kabiny sanitarne i ścianki obudowy węzłów sanitarnych. Po raz pierwszy na większą skalę wykorzystano go w roku 1972 przy budowie radomskiego osiedla Ustronie (w tym systemie zbudowano ponad 15 proc. domów z wielkiej płyty). System Wk-70 był po prostu udoskonaloną formą W-70. Stropowe płyty kanałowe miały już nie 22, a 16 cm grubości. Do ich produkcji stosowano zakupione w RFN specjalne linie produkcyjne. Dla Wk-70 charakterystyczne były żelbetowe, poprzeczne ściany nośne o grubości 15 cm, stawiane w odległości od 2,40 do 6 m, oraz trójwarstwowe ściany zewnętrzne (nośne i osłonowe) z wewnętrzną izolacją z wełny mineralnej. Domy miały od trzech do 16 kondygnacji, w tej technologii powstało w sumie około 20 proc. bloków.

Dalszy rozwój wielkiej płyty utrudniło wprowadzenie w 1990 roku ostrzejszych wymagań związanych z izolacyjnością cieplną budynków. Żelbetowe ściany zewnętrzne stosowane w wielkiej płycie nie spełniały tych norm.

Obecnie w budynkach z wielkowymiarowych prefabrykatów betonowych znajduje się prawie 4 mln mieszkań. Na ich zakup decydują się głównie studenci, młode małżeństwa i ludzie na dorobku. Im bowiem bardziej opłaca się kupić na własność niż wynajmować lokal. Zdaniem przedstawicieli agencji nieruchomości w takie mieszkania nie warto inwestować, przeprowadzając w nich kosztowne remonty.

Humanizacja blokowisk
Gdyby spółdzielnie chciały modernizować budynki z wielkiej płyty, wydałyby na to łącznie 10 mld zł. Jak rewitalizować blokowiska, pokazali Niemcy. Wzór niemiecki zakłada wzbogacenie domów o małą architekturę, dobudowę zewnętrznych wind, loggi, balkonów, szklanych łączników, przebudowę dachów na dwuspadowe, łączenie małych lokali. Puste przestrzenie między domami można obsadzić drzewami i krzewami, postawić latarnie, urządzić place zabaw dla dzieci, a nawet oczka wodne. Można też rozbić monokulturę wielkiej płyty, stawiając między starymi budynkami nowe - z cegły.

Wymiana prefabrykowanego, ciężkiego dachu na strop, postawienie ścian zewnętrznych z betonu komórkowego, przykrycie budynku nowym, spadzistym dachem to sposób na uzyskanie dwóch piątych powierzchni nowej zabudowy. Koszty takich prac nie są wysokie, gdyż spółdzielnia nie musi kupować gruntu, kłaść fundamentów, inwestować w infrastrukturę. Niezaprzeczalny plus stanowi to, że w budynku jest cieplej. Nie trzeba ponosić dodatkowych kosztów na ogrzewanie zimnych, nieszczelnych pomieszczeń (koszt ogrzania wielkopłytowych mieszkań pochłania prawie 70 proc. czynszu).

Jak podają statystyki, w blokach z wielkiej płyty wybudowanych przed 1985 rokiem roczne zużycie energii wynosi od 240 do prawie 400 kWh na 1 m kwadratowy. Dla porównania w nowych domach w Niemczech zużywa się do 100 kWh energii, a w Szwecji zaledwie 60 kWh na 1 m kwadratowy.

"W Niemczech w latach 1990-1999 wydano siedemdziesiąt miliardów marek na modernizację wielkiej płyty. Do roku 2008 budżet federacji wyłoży kolejne czternaście miliardów na dopłaty do preferencyjnych kredytów. Niemcy doszli do wniosku, że wymiany wymaga co trzeci dach w budynkach z prefabrykatów, zaś co piąty blok musi zostać odkopany i uszczelniony od zewnątrz, gdyż w przeciwnym wypadku nie da się wyeliminować wilgoci z piwnic. Takie wyniki badań skłoniły ich do kompleksowej modernizacji enerdowskich blokowisk.

W 1989 roku, w Aubervillers pod Paryżem architekci Rabant i Rameau zdecydowali się na przebudowę pięciokondygnacyjnego bloku z lat sześćdziesiątych. W budynku było dziewięćdziesiąt mieszkań o powierzchni pięćdziesięciu trzech metrów kwadratowych. Ze względów konstrukcyjnych architekci postanowili nie ruszać ścian działowych. Zaprojektowali dobudówki do elewacji (konstrukcja metalowa, następnie obudowywana), które pozwoliły na tworzenie apartamentów dwupoziomowych. Koszt modernizacji jednego mieszkania był równy kosztom budowy dwudziestu metrów kwadratowych lokalu w nowym domu. System Epal d'Harc opatentowano, w Polsce jednak nikt z niego nie korzysta.

Przykładem skutecznej rewitalizacji wielkiej płyty jest osiedle Sosnowe w Tychach, które pod koniec lat osiemdziesiątych zaczęła stawiać tamtejsza Fabryka Samochodów Małolitrażowych. W 1991 roku roboty wstrzymano, wznowił je dopiero w 1997 roku kolejny inwestor - spółka Waplex. Architekt Ryszard Mendrok z pracowni Urbi Projekt przeprojektował osiedle tak, aby trzy- i czteropiętrowe bloki z wielkiej płyty upodobnić do kamieniczek. Dzięki zmianom możliwe stało się np. wchodzenie do wnętrza budynków po dachach garaży. W miejscu ostatnich kondygnacji pojawiły się nadbudówki, przeprojektowano też klatki schodowe. Wyburzono ściany wewnętrzne, mieszkania zostały powiększone kosztem korytarzy. Kompleks nie był jeszcze zamieszkany, co ułatwiło pracę architektom i wykonawcom. Na ciągle rozbudowywanym osiedlu lokale o powierzchni od 30 do 170 metrów kwadratowych sprzedawane są za 1,7-2,5 tysiąca złotych za metr. Mieszka tu już kilkadziesiąt rodzin" (ARCHITEKTURA-murator, nr 6 z 2001 roku).

Fot.: Archiwum Murator PLUS

Jeden z ostatnich pomysłów dotyczących rewitalizacji wielkiej płyty narodził się w pracowniach studentów III, IV i V roku wydziału wzornictwa przemysłowego warszawskiej ASP. Projekt "Idealne Podwórko", obejmujący fragment ursynowskiego osiedla Na Skraju, został wykonany dla Wydziału Planowania Przestrzennego i Architektury oraz Biura Zarządu Miasta Stołecznego Warszawy. Samo projektowanie studenci poprzedzili analizą programu rewitalizacji osiedla Marzahn w Berlinie oraz ankietą wśród mieszkańców. Po rozpoznaniu ich potrzeb postawili następujące tezy:

  • trzeba wydzielić "własną" strefę i podkreślić potrzebę identyfikacji człowieka z miejscem zamieszkania;
  • niezbędne wydaje się stworzenie sensownego i możliwego do utrzymania układu zieleni oraz bardziej ludzkiego układu samego podwórka;
  • w obrębie osiedla należy stworzyć ergonomiczne, nowoczesne i funkcjonalne lampy oraz siedziska (jednak niebyt kosztowne, pochodzące raczej z tzw. masowej produkcji);
  • konieczne jest wdrożenie procesu segregacji śmieci, uatrakcyjnienie terenów rekreacyjnych i miejsc zabaw dla dzieci;
  • osiedle powinno mieć też kompleksowy, czytelny system informacji.

Projekt nie doczekał się realizacji.

Termomodernizacja
Według Krajowej Agencji Poszanowania Energii (KAPE) dotychczasowe średnie roczne zapotrzebowanie na energię wynosi 240-400 kWh. Oznacza to, że w Polsce na ogrzewanie mieszkań zużywa się dwa, trzy razy więcej energii niż w krajach Europy Zachodniej o podobnym klimacie. Straty spowodowane ucieczką ciepła z powodu źle ocieplonych ścian, stropów i złej jakości okien wynoszą 7 miliardów zł rocznie. Przez ściany tracimy ok. 2,4 mld zł rocznie, przez dach ok. 0,4 mld zł, przez piwnice ok. 0,2 mld zł, przez okna ok. 2,1 mld zł, a nieszczelna wentylacja naraża nas na koszty rzędu 1,9 mld zł rocznie. Strat można by uniknąć, gdyby zapotrzebowanie na energię wynosiło 120 kWh na 1 m kwadratowy.

Do tej pory nie przeprowadzono w Polsce badań, które pokazywałyby, jaki jest wskaźnik zużycia energii cieplnej w budynkach mieszkalnych ogółem. Wyrywkowe badania, a przede wszystkim audyty energetyczne wykonane przez różne organizacje działające na rzecz poszanowania energii pokazują, jaki jest standard energetyczny budynków budowanych w różnych latach. Okazuje się, że dobrze koreluje on z okresem budowy domów.

Wskaźnik zapotrzebowania na ciepło w zależności od budynku

Standard energetyczny gorszy niż 240 kWh/m2 ma w Polsce około 10 mln mieszkań.

Ekekt energetyczny kompleksowej termomodernizacji

Czytaj dalej:
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
W serwisie:
ZPR Media S.A.:
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Styl życia:
Rozrywka, informacja:
Hobby i wypoczynek:
Architektura i budownictwo:
Zakupy:
Wideo:
Miesięcznik: