Spis treści
Od katastrofy budowlanej do parkingowej samowoli
Przypomnijmy: zabytkowa kamienica przy ul. Roosevelta przez lata była przedmiotem starań właścicieli o wykreślenie jej z rejestru zabytków. Ostatecznie, po tym jak w 2024 roku budynek niebezpiecznie się wybrzuszył, podjęto decyzję o jego ekspresowym wyburzeniu. Prace rozbiórkowe zakończyły się na początku 2025 roku. Choć zapowiadano odtworzenie historycznej zabudowy, rzeczywistość okazała się znacznie bardziej prozaiczna. Na działce niespodziewanie stanął automat do poboru opłat oraz znaki informujące o płatnym parkingu.
Totalne bezprawie? Brak jakichkolwiek zgód
Sprawę nagłośnili lokalni działacze i dziennikarze. Jak wnioskujemy z wpisu na facebookowym profilu „Gemela poznańska”:
- Miejski Konserwator Zabytków (MKZ): Nie wydał żadnego pozwolenia, zgody ani zaleceń konserwatorskich na urządzenie parkingu w tym miejscu (działka leży w strefie ochrony konserwatorskiej).
- Wydział Urbanistyki i Architektury (WUiA): W jego zasobach nie ma pozwolenia na budowę, zgłoszenia utwardzenia terenu ani nawet decyzji o warunkach zabudowy.
Mamy więc czarno na białym, że to stuprocentowa samowola budowlana i konserwatorska. Zamiast ochrony dziedzictwa mamy kolejną gemelę w historycznej dzielnicy Poznania – alarmuje twórca profilu Gemela poznańska.
Urzędnicy zapowiadają donos do nadzoru budowlanego
Tematem żyją już nie tylko lokalne media i działacze, ale także urzędnicy. Choć Miejski Konserwator Zabytków ma w tym przypadku związane ręce, urzędnicy nie zamierzają odpuścić właścicielowi terenu. Jak powiedziała zastępca dyrektora Biura Miejskiego Konserwatora Zabytków Beata Bończyk w rozmowie z portalem radiopoznan.fm, właściciel powinien otrzymać zgodę na taką działalność. To za sprawą tego, że sporna działka znajduje się w strefie ochrony. Jak dodaje Beata Bończyk w tej samej rozmowie:
W związku z tym przygotowujemy pismo z informacjami i materiałami zdjęciowymi do nadzoru budowlanego jako organu właściwego do podjęcia działań.
Właściciele działki na razie nabrali wody w usta. Jak informuje Radio Poznań, próby kontaktu z firmą należącą do właścicieli terenu nie przyniosły dotąd żadnej odpowiedzi.