Zagrożenie niewypłacalności wzrosło. Jak wygląda sytuacja wykonawców budowlanych?

2021-03-25 11:32 Materiał partnerski Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl
Budownictwo budowa
Autor: Getty Images W podsumowaniu roku 2020 w budownictwie dominują dwa obszary - pandemia i zmiany w prawie

W czasie kryzysu gospodarczego, a z takim mamy obecnie do czynienia z powodu COVID-19, zatory płatnicze mogą być przyczyną masowych bankructw. W budownictwie grozi to głównie małym firmom. Jednak skutki bywają bolesne nawet dla największych. Co może uchronić firmy budowlane?

Wstrzymywanie płatności miesiącami albo niepłacenie w ogóle, odsyłanie faktur pod byle pretekstem, uzależnianie zapłaty od spełnienia dodatkowych warunków, to smutna rzeczywistość budownictwa od lat – przyznaje prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki. I dodaje, że obecnie zagrożenie niewypłacalności wzrosło z powodu COVID-19.

Artykuł jest częścią akcji pokazującej jak firmy budowlane mogą walczyć z zatorami płatniczymi.

Sprawdź, jak unikać zatorów płatniczych

Z najnowszego badania KRD wynika, że ponad połowa firm nie otrzymuje na czas zapłaty. Ryzyko trafienia na nierzetelnego kontrahenta jest więc coraz większe. Dotyczy to także budownictwa, które do tej pory nie doświadczyło niszczycielskich skutków pandemii tak bardzo, jak handel, turystyka czy transport.

Problemy finansowe wykonawców budowlanych

Przed wybuchem pandemii COVID-19 w Krajowym Rejestrze Długów (KRD) notowanych było blisko 31,7 tys. firm budowlanych. Obecnie takich borykających się z problemami finansowymi firm jest już ok. 33,1 tys., a ich zadłużenie – średnio wobec pięciu wierzycieli – sięga 1,4 mld zł.

Zadłużenie firm budowlanych
Autor: GetHome.pl na podstawie danych Krajowego Rejestru Długów

Na szczęście większość rozpoczętych inwestycji było realizowanych bez większych zakłóceń i opóźnień, więc na razie zatory płatnicze nie skutkują wzrostem liczby bankructw firm budowlanych.

Upadłości firm budowlanych
Autor: GetHome.pl na podstawie danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej

Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej (COIG) informuje, że kryzysu nie przetrwało „tylko” 77 firm wykonawczych. Rok wcześniej było ich zaś 96. W COIG zwracają równocześnie uwagę, że w 2020 r. wzrosła za to liczba postępowań restrukturyzacyjnych. Z drugiej strony upadłości i restrukturyzacji było znacznie mniej niż na początku poprzedniej dekady, gdy budownictwo zmagało się ze skutkami światowego kryzysu finansowego. Np. w 2018 r. w upadłości i restrukturyzacji było łącznie 218 firm budowlanych.

Budownictwo najgorsze ma przed sobą

Problem w tym, że dla branży budowlanej ten rok może być dużo trudniejszy od poprzedniego.

Polska gospodarka punkt kulminacyjny krótkoterminowego załamania aktywności gospodarczej ma już za sobą. Tego samego nie można jednak powiedzieć o budownictwie, które na wstrząsy gospodarcze reaguje zawsze z opóźnieniem – ostrzega ekspert rynku budowlanego w firmie badawczej Spectis Bartłomiej Sosna.

Główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa Damian Kaźmierczak obawia się, że z powodu pandemii koronawirusa spadną w tym roku inwestycje infrastrukturalne w samorządach oraz w niektórych obszarach budownictwa kubaturowego. Wskazuje na to m.in. kurcząca się liczba pozwoleń na budowę m.in. budynków przemysłowych i magazynowych czy zamieszkania zbiorowego.

Według Damiana Kaźmierczaka spowoduje to pogorszenie kondycji finansowej przede wszystkim małych i średnich firm podwykonawczych. Spadku inwestycji samorządowych nie odczuje natomiast większość dużych firm, bo zgromadziły w poprzednich latach rekordowe portfele zamówień. Są to głównie duże kontrakty drogowe, kolejowe i przemysłowo-energetyczne.

Duzi wykonawcy wykorzystają małych?

Może się więc okazać, że niektórzy generalni wykonawcy spróbują wykorzystać tę sytuację wymuszając długie terminy płatności na swoich podwykonawcach. Wskazuje na to przykład firm Strabag, Budimex, Polaqua czy Astaldi, przeciwko którym prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wszczął postępowania „w sprawie nadmiernego opóźniania się ze spełnianiem świadczeń pieniężnych”. W postanowieniu prezesa UOKiK nie ma informacji, jakim kontrahentom te firmy są winne pieniądze. Wiadomo tylko, że w każdym przypadku chodzi o co najmniej 5 mln zł.

Walka z zatorami płatniczymi to zadanie szczególnie ważne w czasie pandemii, kiedy terminowe otrzymanie płatności może decydować o „być albo nie być” wielu przedsiębiorców – tłumaczy prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Dodajmy, że w 2020, czyli w pierwszym roku obowiązywania ustawy o zatorach płatniczych, prezes UOKiK wszczął 100 takich postępowań. Na dwie firmy transportowe nałożył kary finansowe w łącznej wysokości ponad 470 tys. zł.

Także generalni wykonawcy ofiarami zatorów płatniczych

Menedżer ds. klientów strategicznych w Krajowym Rejestrze Długów Tomasz Świerżewski zwraca jednak uwagę, że nie można zwalać całej winy za zatory płatnicze na generalnych wykonawców.

Także dla nich zatory płatnicze mogą być dotkliwe, bo skutkujące dużymi stratami finansowymi – mówi Tomasz Świerżewski.

Co prawda wielu generalnych wykonawców wychodzi z założenia, że nie ma potrzeby weryfikować wiarygodności płatniczej swoich podwykonawców, bo przecież to oni im płacą. Nie ma to więc żadnego znaczenia, czy np. wykonawca instalacji elektrycznej w budowanym biurowcu, albo ktoś, kto wykonuje fundamenty jest zadłużony, czy nie.

Jest to błędne założenie, bo jeśli takiej zadłużonej firmie hurtownie przestaną sprzedawać materiały z odroczonym terminem płatności albo firma leasingowa zajmie sprzęt, za który nie płaci rat, to może z dnia na dzień zejść z budowy i to wtedy generalny wykonawca ma problem. Zanim znajdzie kolejnego podwykonawcę upłynie trochę czasu, to może wstrzymać też inne prace, co w ostatecznym rachunku skończy się niedotrzymaniem terminu ukończenia budowy. A kary umowne bywają bardzo dotkliwe – komentuje Tomasz Świerżewski z KRD.

I dodaje, że na szczęście coraz częściej generalni wykonawcy uświadamiają sobie, że kłopoty ich podwykonawców mogą być przyczyną ich problemów. A ryzyko rośnie, o czym może świadczyć coraz większa liczba dłużników wśród firm wykonujących roboty specjalistyczne. W styczniu 2020 r. było ich ok. 17,3 tys., a obecnie –  przeszło 18,1 tys. Są one winne swoim biznesowym partnerom blisko 561,8 mln zł.

Jak nie wpaść w długi z powodu zatorów?

Żeby uniknąć kłopotów szef KRD Adam Łącki radzi sprawdzać na bieżąco sytuację finansową kontrahentów w Biurach Informacji Gospodarczej. Przeszło sześć na 10 upadających firm było notowanych w KRD w dniu upadłości. W co drugim przypadku sygnały o niewypłacalności były widoczne już na pół roku przed ogłoszeniem upadłości, zaś cztery na 10 firm było notowanych w KRD na rok przed ogłoszeniem bankructwa.

Informacja o tym, że firma ma zaległe zobowiązania finansowe, powinna być dla każdego przedsiębiorcy sygnałem ostrzegawczym. W drugiej połowie 2020 r.  firmy, które zbankrutowały, naraziły na straty 284 wierzycieli, zalegając im na łączną kwotę ponad 23 mln zł. Dlatego tak ważne jest sprawdzanie i monitorowanie kontrahentów przed nawiązaniem współpracy z nimi i w trakcie trwania umowy – przekonuje Adam Łącki.

Tomasz Świerżewski dodaje, że w KRD zaobserwowano zjawisko, także w budownictwie, że część dłużników buduje sobie nową tożsamość. Kiedy już są tak zadłużeni, że nikt im nic nie chce sprzedawać w kredycie kupieckim, to zakładają nową spółkę albo kilka spółek, które mają czyste konto. I to one stają się stroną transakcji.

Ale to bardzo łatwo wychwycić, jeśli sprawdzi się także nazwiska członków zarządu, czy nie pojawiają się także w innych spółkach, ale zadłużonych. My te dane mamy – zapewnia Tomasz Świerżewski.

Badania KRD pokazują, że po wybuchu pandemii COVID-19 przedsiębiorcy ostrożniej zawierają nowe zobowiązania. Przede wszystkim sprawdzają sytuację finansową potencjalnego partnera przed zawarciem umowy oraz mocniej polegają na sprawdzonych partnerach.

Okazuje się, że pozytywnym efektem pandemii jest zacieśnienie współpracy z wieloletnimi, sprawdzonymi partnerami, co z pewnością jest rozsądnym rozwiązaniem w tych niepewnych czasach. Ale także w tym przypadku trzeba stosować zasadę ograniczonego zaufania. 30-40% dłużników, to stali klienci – komentuje Adam Łącki wyniki badania.

Autor artykułu jest ekspertem portalu gethome.pl z ofertami działek, domów i mieszkań na sprzedaż i wynajem. Specjalizuje się w analizie sytuacji firm budowlanych i rynku nieruchomości.

Partnerzy
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
Czytaj więcej