Sztywne poszycie czy folia na krokwiach? Jak prawidłowo wykonać wstępne krycie?

Wstępne krycie dachu to zabezpieczenie, które trzeba zrobić, zanim połacie zostaną docelowo wykończone. Później stanowi dodatkową ochronę przed przeciekami lub skroploną parą wodną. Zabezpieczenie takie można wykonać na sztywnym poszyciu lub bezpośrednio na krokwiach. Która metoda jest korzystniejsza?

Pomijając sytuację, kiedy sztywne poszycie dachu jest wymagane i nie ma alternatywy, to w wielu przypadkach inwestorzy skłonni są je budować, choć wcale by nie musieli. Zlecają wtedy cieślom przybicie do krokwi desek lub płyt drewnopochodnych, na których ułożona zostanie hydroizolacja, najczęściej z papy. Później budowana jest podkonstrukcja z kontrłat i łat, na której będzie ułożony materiał pokryciowy. Pozostali inwestorzy uważają taki wybór za nieracjonalny i poprzestają na ułożeniu membrany dachowej bezpośrednio na krokwiach. Dalej prace wyglądają tak samo – robiona jest podkonstrukcja i układane pokrycie.

Dlaczego sztywne poszycie, wydawałoby się technologia archaiczna, nie zostało całkiem wyparte przez nowoczesne membrany? Co ma w sobie membrana dachowa bez sztywnego poszycia, że tak wielu jej zaufało?

Sztywne poszycie czy membrana
Autor: Mariusz Bykowski Podstawową zaletą membran jest to, że nie wymagają sztywnego poszycia. Są lekkie, elastyczne i oddychające, czyli mają zdolność przepuszczania pary wodnej

Wstępne krycie dachu - dlaczego jest potrzebne?

Wiele pokryć dachowych nie gwarantuje stuprocentowej szczelności. Pod dachówki lub blachodachówkę może dostawać się woda deszczowa nawiewana przez silny wiatr lub wnikać woda z roztapiającego się śniegu. Trzeba też brać pod uwagę możliwe mechaniczne uszkodzenia pokrycia. Papa na deskowaniu lub folia będą więc stanowiły barierę hydroizolacyjną. Krople wody spłyną po nich do rynien. Nie zaleją poddasza ani nie zamoczą ocieplenia.

Samo deskowanie ma inną rolę – tworzy jedynie sztywną, płaską konstrukcję, na której układa się elastyczną papę, gonty bitumiczne albo pokrycie z blachy płaskiej.

Wstępne krycie dachu membraną

Samej papy hydroizolacyjnej nie da się poprawnie ułożyć bezpośrednio na krokwiach dachowych. Co innego membranę, zwaną też folią wstępnego krycia. Ona jest tylko izolatorem.

Pasy membrany rozmieszcza się prostopadle do krokwi, zaczynając od strony okapu. Każdy kolejny pas zachodzi na dolny, tworząc zakład wymagający dodatkowego uszczelnienia systemową taśmą samoprzylepną. Membranę dociskają do krokwi kontrłaty, czyli mocowane wzdłuż nich listwy o przekroju 4 x 6 cm. Prostopadle do kontrłat nabija się łaty – listwy zapewniające podparcie materiałowi pokryciowemu.

Najpopularniejszy wariant membrany zapewnia ochronę ocieplonych połaci przed wodą mogącą wnikać pod pokrycie lub będącą rezultatem skraplania się pary wodnej na jego spodniej stronie. Umożliwia też dyfuzję pary wodnej, czyli wydostawanie się jej na zewnątrz przez gęstą sieć mikrootworków, małych na tyle, że woda nie zdoła przez nie przepłynąć. Membrany te nazywamy wysokoparoprzepuszczalnymi (ich współczynnik Sd wynosi 0,08-0,02). Ich część nośna, którą jest najczęściej włóknina polipropylenowa, nie stanowi bariery dla pary wodnej. Może więc ona w miarę swobodnie przenikać przez membranę, ale tylko w jedną stronę. W drugą ani woda, ani para się nie przedostaną. Z wierzchu membrana jest bowiem pokryta akrylową powłoką hydrofobową, zapewniającą wodoszczelność. Krople wody, które spadną na membranę, spłyną po niej do rynien.

Rzadziej, przeważnie tylko na poddaszach nieocieplonych, wykorzystuje się folię niskoparoprzepuszczalną, co ma uzasadnienie, bo nie musi ona wtedy odprowadzać pary. Jest też tańsza.

Polecamy: Jak zaprojektować dach, który wytrzyma huragany, ulewne deszcze i zmiany klimatu?

Oprócz typowych membran wysokoparoprzepuszczalnych są sprzedawane i takie, które mają pewne wyjątkowe cechy. Za przykład niech posłużą membrany polecane specjalnie pod pokrycia z blachy. Oferowane są także membrany metalizowane. Błyszcząca powłoka potrafi odbijać do 90% promieniowania cieplnego. Dzięki temu membrana zachowuje większą trwałość, a poddasze mniej się nagrzewa (dotyczy to zwłaszcza poddaszy nieużytkowych, których skosy nie zawsze są ocieplone).

Producenci membran nie zapomnieli o inwestorach dążących do oszczędności energii cieplnej. Polecają im folie z powłoką refleksyjną – poliuretanową lub aluminiową. Taka lśniąca warstwa dobrze odbija promienie cieplne. 80-85% z nich wraca w kierunku poddasza. Trzeba bowiem wiedzieć, że folii takiej nie układamy błyszczącą powłoką w stronę pokrycia, tylko odwrotnie – w stronę ocieplenia. Odbijane będzie więc ciepło, które zdoła przedrzeć się przez izolację termiczną dachu.

Wybierając membranę do wykonania wstępnego krycia dachu, trzeba szukać takiej, która ma dużą gramaturę, najlepiej 90-180 g/m2, i wysoką odporność na rozerwanie – 150-250 N/5cm wzdłuż i 100-200 N/5cm w poprzek. O jakości membrany świadczy także jej odporność na temperaturę, zarówno wysoką, jak i niską. Typowe produkty mają odporność w zakresie od –40 do 90°C. Markowe folie wytrzymają prawdziwy żar, czyli temperaturę do 150°C. Są też przygotowane na mrozy i zachowują elastyczność nawet wtedy, gdy słupek rtęci zejdzie poniżej –25°C. Inne membrany mogą sztywnieć na mrozie, co zwiększa ich podatność na uszkodzenia.

Sztywne poszycie czy membrana
Autor: LIPIŃSCY DOMY Do budowy sztywnego poszycia zamiast desek można używać płyt OSB

Więźba na sztywno

Sztywne poszycie buduje się przeważnie z desek – zwykłych, sosnowych, ale zaimpregnowanych, żeby były odporniejsze na ogień, wilgoć i szkodniki. Standardowa szerokość desek to 12 do 15 cm, ale warto polecić też deski szerokości 10 cm, mniej podatne na wypaczanie. Ich grubość wynosi około 2,5 cm. Długość bywa różna.

Niekiedy deski zastępowane są płytami powstającymi z odpadów drzewnych – OSB lub gładszymi od nich MFP. Umożliwiają one uzyskanie jeszcze równiejszej powierzchni. Znacznie szybciej trwa ich montaż. Na dachy polecane są płyty OSB-3, produkowane z wyselekcjonowanych wiórów sosnowych, zlepianych specjalną żywicą. Wióry nie są rozmieszczone chaotycznie, tylko ukierunkowane i wzajemnie zazębione. W obu zewnętrznych warstwach skierowane są równolegle do dłuższej krawędzi płyt, a w środkowej – prostopadle. Taki układ zapewnia dużą wytrzymałość na zginanie. W sprzedaży dominują płyty o rozmiarze 125 x 250 cm, ale kupić też można większe, na przykład 207 x 280 cm, 125 x 460 cm lub mniejsze – 101 x 125 cm, 67,5 x 250 cm. Ich grubość wynosi 6, 8, 10, 11, 12, 15, 18, 22 lub 25 mm. Mają krawędzie proste lub profilowane tak, aby dało się je łączyć na pióro i wpust. Ten drugi rodzaj połączenia gwarantuje większą szczelność.

Płyty MFP wytwarzane są z drobnych wiórów i włókien drzewnych zlepionych i sprasowanych pod dużym ciśnieniem. Mają gładką powierzchnię, zdecydowanie gładszą niż płyty OSB. Są odporne na wodę i bardzo wytrzymałe. Ich długość może wynosić od 2,5 do ponad 5 m, a szerokość od 61 cm do 2,5 m. Mają grubość: 12, 15, 18, 22 lub 25 mm. Dostępne są w wersji z krawędziami przystosowanymi do łączenia na pióro i wpust.

Na sztywne poszycie przydatna bywa też sklejka wodoodporna z drewna liściastego. Dzięki swojej elastyczności umożliwia wykończenie powierzchni łukowych na dachu, na przykład lukarn typu wole oko. Ponieważ jest bardzo gładka, doskonale nadaje się jako podłoże pod gonty bitumiczne. Płyty ze sklejki mają długość od 152 do 250 cm i szerokość od 125 do 152 cm. Ich grubość może wynosić od 3 do 50 mm.

Na poszyciu układana jest docelowa hydroizolacja. Rachunek ekonomiczny podpowiada, że opłaca się papa. Najlepsza będzie papa podkładowa grubości 3-5 mm, zbrojona tkaniną szklaną. Jako ewentualną drugą warstwę poleca się termozgrzewalną papę zabezpieczoną z wierzchu posypką mineralną.

Przeczytaj: Jak działa stopniowanie uchyłu w oknach i jak wpływa na wentylację?

Ciekawym materiałem na sztywne poszycie są płyty pilśniowe otwarte dyfuzyjnie, czyli paroprzepuszczalne. Umożliwiają wydostawanie się pary wodnej od strony poddasza poza połać. Jednocześnie są odporne na wilgoć i nie trzeba ich impregnować ani nawet osłaniać hydroizolacją z papy bądź folii. Co istotne – przy zastosowaniu tego rodzaju płyt między nimi a ociepleniem połaci nie musimy już pozostawiać szczeliny wentylacyjnej, jak robi się to w przypadku innych materiałów na sztywne poszycie. Dzięki temu łatwiej jest ocieplić połać i więcej materiału termoizolacyjnego zmieści się w przestrzeniach między krokwiami. Płyty pilśniowe mogą być ponadto pomalowane lakierem hydrofobowym ułatwiającym spływanie z nich kropelek wody. Płyty takie są przystosowane do łączenia na pióro i wpust. Ich grubość wynosi 16 mm. Można je stosować na dachach o nachyleniu połaci nie mniejszym niż 15°.

Sztywne poszycie dachu bywa niezbędne

Kilka typów pokryć dachowych może być układane wyłącznie wtedy, gdy na dachu zrobione jest sztywne poszycie. Najlepszym przykładem są gonty bitumiczne. Poszycie pod nie powinno być robione z płyt – sklejki wodoodpornej, OSB lub MFP. Jeśli z desek, to łączonych na pióro i wpust. W przypadku desek ważne jest, aby pod gontami znalazła się izolacja z papy, ale koniecznie zbrojonej tkaniną poliestrową. Deski bowiem pracują, co może doprowadzić do tego, że gwoździe, którymi przybito gonty, będą uszkadzać papę na welonie szklanym, powodując nieszczelności. Podobnego poszycia wymaga papa wierzchniego krycia. Nowoczesne jej warianty mają nawet nadruk odwzorowujący dachówkę.

Bez sztywnego poszycia nie obejdzie się blacha płaska z rolki, układana na rąbki stojące (nie mylić z panelami do łączenia na rąbek). Ona powinna być układana na deskach wysuszonych komorowo i struganych, bo blacha nie powinna mieć kontaktu z solą, którą zawierają impregnaty do drewna. Ponadto deski pod blachę trzeba układać z odstępami sięgającymi nawet 10 mm. Wykluczona jest przy tym hydroizolacja, wyłączywszy matę strukturalną, która nie tyle ma izolować, ile zapewnić wentylację takiego pokrycia od spodu.

Producenci pokryć dachowych, określając minimalny kąt nachylenia połaci dla danego modelu, często zwracają uwagę, że układanie go na niewielkich skosach jest dopuszczalne jedynie pod warunkiem wykonania sztywnego poszycia.

Poszycie – z estetycznych desek – to konieczność, jeśli mają być widoczne od spodu. Dotyczy to dachów, które będą ocieplane nakrokwiowo, a poszycie ma też spełniać funkcję dekoracyjną. To samo dotyczy dużych zadaszeń tarasowych.

Bez sztywnego poszycia nie zbudujemy też skośnego dachu zielonego. Nie chodzi o jego kolor, tylko o warstwę wegetacyjną zamiast pokrycia, która ma się pokryć niskopienną roślinnością ekstensywną.

Sztywne poszycie czy membrana
Autor: MARMA POLSKIE FOLIE Obok membran, które mocuje się na krokwiach dachowych, są jeszcze membrany będące bezpośrednią konkurencją papy, dopuszczone do układania na sztywnych poszyciach

Korzystne usztywnienie dachu 

Zastanówmy się teraz, dlaczego na sztywne poszycie decydują się ci inwestorzy, którzy zamierzają pokryć dach dachówkami, blachodachówką, panelami metalowymi do łączenia na rąbek lub płytami falistymi.

Wielu z nich przekonuje, że deskowanie lub płyty ustabilizują dach. Więźba będzie zatem mniej trzeszczała w czasie silnych wiatrów, mniejsze będą jej ruchy – co wpłynie korzystnie na trwałość i wygląd gipsowo-kartonowej zabudowy poddasza, dach będzie lepiej stawiał czoło huraganom. Sztywne poszycia budowane są chętnie stosowane w regionach słynących z silnych wiatrów (na przykład wybrzeże bałtyckie), bowiem znane są przypadki, że mocne podmuchy wdzierały się pod pokrycia i darły membranę.

To także rozwiązanie dla niezdecydowanych, którzy chcą zbudować dom do stanu surowego zamkniętego i w bliższej lub dalszej przyszłości przejść do prac wykończeniowych. Sztywne poszycie zaizolowane papą nie zamyka im drogi do żadnego z pokryć, poza blachą płaską (pod blachę nie dajemy izolacji). Jest na tyle trwałe, że może przez długi czas tworzyć tymczasowe pokrycie, zanim dach zostanie ostatecznie wykończony. Dobrze to rozumieją inwestorzy, którzy nie chcą brać kredytu, a nie śpieszy się im z budową i wolą ją finansować z własnych środków.

Sztywne poszycie chętnie rekomendują inwestorom dekarze. Mają w tym interes. Po tak przygotowanym dachu łatwo im się poruszać, choć trzeba najpierw nabić kontrłaty, a do nich przykręcić prowizorycznie rozmieszczone „łaty komunikacyjne”, dzięki którym trudniej się ześlizgnąć z połaci obłożonej papą. Trzeba też przyznać, że papa na poszyciu nie jest tak łatwa do przypadkowego uszkodzenia, jak cienka membrana rozpięta między krokwiami.

Za plus poszycia słusznie się uznaje jego korzystny wpływ na akustykę dachu. To ciężka warstwa, więc dobrze tłumiąca hałasy, przenikające na poddasze z zewnątrz budynku. Jest zatem wsparciem dla izolacji cieplnej, wykonanej z materiałów włóknistych. Dodatkowa drewniana warstwa poprawia też o kilka procent izolacyjność termiczną połaci.

Sztywne poszycie to bardzo dobre podłoże dla termicznej izolacji nakrokwiowej, czyli układanej od zewnątrz dachu, a nie między krokwiami i pod nimi, jak robi się to w sposób typowy.

Poszycie ma swoje wady

Jedną z nich może być duży ciężar. Deski ważą 10-16 kg/m2, w zależności od grubości, papa podkładowa – 2-6,5 kg/m2. Mniej więcej tyle, co deski, waży cienka warstwa śniegu spoczywającego na połaciach. Czy ma to jednak znaczenie? W zasadzie tylko w sytuacji, gdy będziemy chcieli ułożyć deskowanie na starej więźbie, podczas remontu dachu, zwłaszcza jeśli postanowimy wykończyć go dachówkami. Więźbie przybędzie w ten sposób kilogramów do udźwignięcia, a nie każda jest na to gotowa. To zmusza do wezwania inżyniera budowlanego, najlepiej konstruktora, do jej zbadania. Może ono ujawnić, że dodatkowy ciężar nie będzie dla więźby bezpieczny, jeśli nie wprowadzi się pewnych wzmocnień.

Nowe domy są tak zaprojektowane, by więźba wytrzymała wiele – stosownie do różnych pomysłów inwestora. Nie ma więc obaw, że deskowanie ją przeciąży.

Deskowanie z papą jako izolacją wstępnego krycia wymusza trochę inny sposób ocieplania połaci. Wełna mineralna nie może bowiem się z nim stykać. Trzeba ją odseparować na odległość około 3 cm, by powstała szczelina wentylacyjna – druga obok tej biegnącej między kontrłatami a pokryciem. Druga szczelina jest kłopotliwa do wykonania. Trzeba zapewnić dla niej dodatkowe wloty wzdłuż okapu i wyloty w kalenicy i w linii grzbietów dachowych. Te muszą być chronione przez owadami i gryzoniami. Trzeba też uważać na elementy przecinające dach – okna połaciowe, wyłazy dachowe, kominy. Będą one przecinały linię deskowania i tym samem blokowały miejscowo przepływ powietrza w szczelinie wentylacyjnej. Należy wtedy robić otwory w deskowaniu poniżej i powyżej takiej zapory lub przewidzieć innego rodzaju „obejścia”. Podobne prace nie przyśpieszą wykańczania dachu, a przecież już sama budowa sztywnego poszycia wydłuży prace o kilka dni.

Warto też wziąć pod uwagę problem, o którym rzadko się wspomina – przecieki, które mogą się pojawić w każdym dachu na skutek uszkodzeń lub zaniedbań montażowych. Gdy dach jest kryty membraną, też do nich dochodzi, może nawet jest o to łatwiej. Zamoczy się wtedy izolacja cieplna, tracąc swoje parametry izolacyjne. Ale zapominamy, że deskowanie także ulegnie zawilgoceniu. Gdy będą to płyty drewnopochodne, a woda ciec będzie długi czas, może dojść do ich wypaczenia, co odbije się niekorzystnie na wyglądzie i szczelności pokrycia. Deski też nie są wodoodporne. Mogą nasiąknąć wodą i zacząć butwieć, a każdy kolejny cykl zamakania i wysychania będzie pogłębiał skalę ich zniszczenia. Wymiana zbutwiałych desek wiąże się z poważnym remontem całego dachu lub znacznych jego fragmentów.

To warto wiedzieć: Folie pod pokryciami blaszanymi. Jak układać folie i membrany pod blachą dachową?

Impregnat, którym się zabezpiecza sztywne poszycie, działa głównie przeciwogniowo, jego skuteczność w obliczu inwazji spuszczela domowego – owada, którego larwy żywią się drewnem (głównie sosnowym) – jest znikoma. A insekt ten potrafi być zmorą drewnianych domów, zwłaszcza że larwy żyją długo, a samica jednorazowo może złożyć do kilkuset jaj. Metody jego skutecznego wybicia są skomplikowane i bardzo drogie (opakowanie domu szczelną folią i zgazowanie intruza, tzw. fumigacja).

Sztywne poszycie czy membrana
Autor: Marcin Czechowicz, projekt domu: Stanisław Arciuch/TOP-BUD Gonty bitumiczne i papa wierzchniego krycia to materiały, pod którymi musi się znaleźć sztywne poszycie

Plusy zastosowania membrany 

Membrany dachowe są u nas popularne mniej więcej od lat 90. XX wieku. Zdążyliśmy się do nich przyzwyczaić, poznać ich specyfikę oraz zasady układania. Przynajmniej połowa dachów ma obecnie taką właśnie izolację wstępnego krycia. Nie dzieje się tak bez powodu.

Pierwszy, prozaiczny, to niższy koszt takiego rozwiązania. Odpada koszt desek, impregnatu, a i membrana może być tańsza od porządnej papy. Mniej płaci się także za montaż, bo i mniej przy tym zachodu. Nie potrzeba drogiego sprzętu – zamiast palnika acetylenowego wystarczą nożyk i zszywacz budowlany.

Folię można błyskawicznie położyć na remontowanym dachu, chroniąc poddasze przez deszczem. O ile deskowanie robi się co najmniej 2-3 dni, sprawna ekipa dekarska w przypadku identycznego dachu poradzi sobie z membraną nawet w pół dnia.

Membrana zapewnia połaciom „oddech”. Wypuszcza bowiem parę wodną gromadzącą się w jego warstwach. Dach łatwiej zatem utrzymać w stanie suchym. Ponadto nie trzeba robić drugiej szczeliny wentylacyjnej – ocieplenie może bowiem dochodzić na styk do spodniej strony membrany. Membrana waży 0,09-0,2 kg/m2, a więc tyle co nic, zatem nie trzeba się bać, że zanadto obciąży więźbę.

Nadaje się pod każde pokrycie, z wyjątkiem papy, gontów bitumicznych i tradycyjnie układanej blachy płaskiej.

Zastosowanie membrany z powłoką odbijającą promieniowanie cieplne może wpłynąć korzystnie na izolacyjność termiczną połaci.

Warto też pamiętać, że dużo łatwiej będzie w przyszłości – gdy zajdzie taka potrzeba – zamienić membranę na sztywne poszycie z papą niż odwrotnie.

Membrana ma też swoje ciemne strony 

Membrana dachowa jest materiałem dość delikatnym jak na wyrób budowlany. Łatwo ją niechcący przeciąć, rozerwać butem, nadpalić. To zmusza wykonawców do szczególnej ostrożności w postępowaniu z taką izolacją. Nie wszyscy ją lubią, bo chodzenie po zabezpieczonym nią dachu wymaga większej zwinności niż stąpanie po sztywnym poszyciu. Czynnikiem niszczącym membrany dachowe jest promieniowanie słoneczne. Z upływem czasu wypala w nich dziury, zamieniając w bezużyteczne sito. Z tego powodu dachu wstępnie nią osłoniętego nie wolno pozostawiać bez parasola ochronnego w postaci pokrycia właściwego. Kto musi z kryciem dłużej poczekać, powinien zamiast zwykłej membrany kupić taką, która jest mocniejsza i dłużej opiera się działaniu promieni UV.

Z membraną świetnie sobie radzą zęby i dzioby. Jeśli więc pod pokrycie uda się dostać kunom, myszom lub tchórzom albo przenikną tam ptaki, izolacja będzie w poważnym niebezpieczeństwie.

Sztywne poszycie czy membrana
Autor: Wiktor Greg Dobrze ułożone deskowanie oraz porządnej jakości papa ukryte pod pokryciem dachowym są trudne do zniszczenia

Folia na sztywne poszycie

Papę można na sztywnym poszyciu zastąpić membraną dachową o gramaturze powyżej 80 g/m3, najlepiej 150-200 g/m2, o odporności na rozerwanie dochodzącej do 350-500 N/5 cm. Jest ona zdecydowanie lżejsza niż papa, a także wysokoparoprzepuszczalna, więc umożliwia odprowadzenie wilgoci spod poszycia. Nie oznacza to jednak, że można wtedy zrezygnować ze szczeliny wentylacyjnej między poszyciem a ociepleniem.

W sprzedaży są również folie, które mogą magazynować w swej spodniej warstwie nadmiar wilgoci. Zimą bowiem zdarza się, że para ma trudność z wydostaniem się poza ocieplenie i może dochodzić do jej skraplania. Folia taka wchłonie tę wilgoć (ma pojemność do 1 l na 1 m2) i wypuści ją do szczeliny pod pokryciem, gdy zrobi się cieplej.

Debata Muratora: Co zamiast Czystego Powietrza?
Murowane starcie
Dachówki – cementowe czy ceramiczne? MUROWANE STARCIE