78% firm budowlanych przyznaje, że nie płaci w terminie, bo też nie dostała zapłaty

2021-03-25 11:31 Materiał partnerski materiały Krajowy Rejestr Długów
Budowa plac budowy zbrojenie
Autor: Gettyimages Blisko 78 proc. przedsiębiorstw budowlanych przyznaje, że powodem tego, że same nie płacą w terminie, są opóźnienia w płatnościach ze strony ich klientów. Specjaliści zwracają uwagę na to, że budownictwo jest jedną z tych branż, gdzie zatory płatnicze są największym problemem

O 170 mln zł wzrosło przez ostatni rok zadłużenie firm budowlanych w bazie danych Krajowego Rejestru Długów. Więcej jest również przedsiębiorstw, które mają problemy z regulowaniem swoich zaległości. Co prawda, dzięki pomocy rządowej udało się dotychczas ograniczać skutki pandemii, jednak część z nich branża odczuje dopiero teraz. Jest metoda na to, by nie paść ich ofiarą.

Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Długów, zadłużenie branży budowlanej wzrosło od stycznia 2020 r. do lutego 2021 r. o 14% i wynosi obecnie 1,36 mld zł. Zwiększyła się również liczba dłużników notowanych w bazie KRD. Na koniec lutego było ich ponad 33 tysiące. Każdy z nich miał średnio ok. 41 tys. zł nieuregulowanych zaległości.

Pod względem liczby upadłości w 2020 r., budownictwo znalazło się na trzecim miejscu, po handlu i przemyśle. Spośród firm, które w zeszłym roku ogłosiły bankructwo, ponad 13% stanowiły firmy budowlane. Warto również odnotować, że pomimo pandemii i wysokiego udziału w zestawieniu z innymi branżami, liczba upadłości w 2020 roku nie zmieniła się w stosunku do roku 2019.

Artykuł jest częścią akcji pokazującej jak firmy budowlane mogą walczyć z zatorami płatniczymi.

Sprawdź, jak unikać zatorów płatniczych

Powodów takiego stanu rzeczy należy upatrywać w dwóch czynnikach. Po pierwsze, musimy pamiętać, że ogłoszenie bankructwa poprzedza wielomiesięczny, czasem wieloletni, proces narastania długu do momentu, aż dłużnik traci możliwość jego spłaty. Po drugie, ważną rolę odegrała też pomoc rządowa, która pozwoliła przetrwać pierwsze miesiące pandemii. Eksperci są jednak zgodni co do tego, że prawdziwe skutki epidemii odczujemy dopiero w tym roku. Analizując w KRD zadłużenie firm, które zbankrutowały, obserwujemy niepokojący trend. W 2019 roku na 12 miesięcy przed ogłoszeniem upadłości przez sąd, w KRD notowane było prawie 30% z nich, w pierwszym półroczu 2020 roku około 38%, a w drugim już ponad 41% – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

Widać więc wyraźnie, że grupa dłużników, których problemy się pogłębiają stale się powiększa. Dodatkowo w najbliższym czasie trudno oczekiwać poprawy. Z danych z VII edycji „KoronaBilansu MŚP”, badania prowadzanego cyklicznie przez Krajowy Rejestr Długów, wynika że ponad 41% firm budowlanych z sektora MŚP przewiduje spadek przychodów w ciągu najbliższych trzech miesięcy.

System naczyń połączonych

Blisko 78 proc. przedsiębiorstw budowlanych przyznaje, że powodem tego, że same nie płacą w terminie, są opóźnienia w płatnościach ze strony ich klientów. Specjaliści zwracają uwagę na to, że budownictwo jest jedną z tych branż, gdzie zatory płatnicze są największym problemem, który w mniejszym lub większym stopniu dotyka różne grupy przedsiębiorców.

Widać w niej także jak na dłoni, wzajemne powiązania pomiędzy różnymi gałęziami. A skutki niepłacenia bywają często zaskakujące. Generalny wykonawca nie płaci podwykonawcy, ten przestaje regulować faktury w hurtowni i spłacać raty kredytu. Wtedy hurtownia odcina go od dostaw, a bank zajmuje sprzęt. Podwykonawca schodzi z budowy, generalny wykonawca ma problem z dotrzymaniem terminu, a to oznacza kary. W tle jest jeszcze producent, który wstrzymuje dostawy do hurtowni.

I wszyscy wzajemnie trzymają się w szachu – komentuje Tomasz Świerżewski, menedżer ds. klientów strategicznych w Krajowym Rejestrze Długów BIG SA – tylko nikt nie ma pieniędzy. To oczywiście czarny scenariusz, ale trzeba też jasno powiedzieć, że z płynnością finansową w budownictwie nie jest aż tak źle. Często o wstrzymywaniu płatności decyduje utarta praktyka, a nie faktyczny stan firmowej kasy. Dlatego zawsze zachęcam przedsiębiorców do weryfikowania wiarygodności płatniczej ich kontrahentów. Warto zobaczyć kto jest naprawdę zadłużony, a dla kogo jest to tylko wymówka i w zależności do tego odpowiednio zareagować.

Stały monitoring zwiększa bezpieczeństwo w biznesie

Problem opóźnionych płatności lub ich braku jest wliczony w sposób funkcjonowania hurtowni budowlanych, które są źródłem zaopatrzenia dla tysięcy małych i średnich firm budowlanych. Część z nich zawsze spóźnia się z opłaceniem kupionego towaru. Problem pojawia się w momencie, w którym kwota niezapłaconych faktur przekroczy próg, za którym sama hurtownia staje się niewypłacalna.

Problemy hurtowni odbijają się od razu na producentach towarów, dla których są one, obok dużych przedsiębiorstw, jednym z głównych klientów i drogą dotarcia do mniejszych firm. Większość klientów hurtowni stanowią wieloletni partnerzy. Niestety wbrew obiegowej opinii nie są zawsze sprawdzeni i niezawodni. Oni też miewają kłopoty i mogą przestać płacić. Dlatego w trakcie współpracy oprócz jednorazowego sprawdzenia konieczny jest również stały monitoring kontrahentów. Z danych KRD wynika, że ok. 30-40% dłużników to właśnie stali klienci – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów BIG SA.

Ponieważ cała budowa, to skomplikowany proces, który realizuje wiele firm, niewypłacalność hurtowni może przełożyć się również na problemy generalnych wykonawców, którzy na każdej budowie mają przynajmniej kilkuset podwykonawców. Wystarczy, żeby w tej układance zabrakło jednego istotnego elementu i cały łańcuch się rwie.

Wielu generalnym wykonawcom wydaje się, że skoro sami im płacą, nie muszą weryfikować wiarygodności płatniczej swoich podwykonawców. To błędne założenie, bo jeśli, któryś z nich ma problemy z wypłacalnością i na przykład hurtownie przestaną mu z tego powodu sprzedawać materiały z odroczonym terminem płatności, to może z dnia na dzień zejść z budowy. Wtedy problem ma generalny wykonawca, ponieważ zanim znajdzie kolejnego podwykonawcę upłynie trochę czasu. To z kolei może wstrzymać też inne prace, co w ostatecznym rachunku skończy się niedotrzymaniem terminu ukończenia budowy. A kary umowne bywają bardzo dotkliwe – mówi Tomasz Świerżewski.

Partnerzy
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
Czytaj więcej